Relacja ze spacerowania po najdłuższych dolinach w Tatrach czyli po Dolinie Koprowej i Cichej Dolinie Liptowskiej. :)
Ostatni urlopowy wtorek spędziliśmy z Moniką i Patrykiem na Czerwonych Wierchach. Wychodziliśmy na nie od strony Doliny Kościeliskiej, a schodziliśmy do Doliny Kondratowej.
W końcu nadszedł taki dzień, w którym można było się zrelaksować i zrobić sobie leniwą wycieczkę po Tatrach. Wybór padł na Dolinę Białej Wody i Dolinę Ciężką. :)
Pierwszą sobotę września spędziliśmy na wędrowaniu Doliną Staroleśną w celu zdobycia Świstowego Szczytu. Udało nam się to tylko połowicznie, bo pomyliły nam się szczyty i zdobyliśmy tylko Pośredni i Mały Świstowy Szczyt, a Wielki został przez nas pominięty. :)
Na kolejną wycieczkę udaliśmy się na dwa szczyty położone na Głównej Grani Tatr. Walentykowy i Gładki Wierch, bo o nich mowa zdobyliśmy od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich.
Pierwszą poważniejszą wyprawę podczas naszego sierpniowo-wrześniowego urlopu przypuściliśmy na Kończystą. Co prawda nie udało się wyjść na słynne Kowadło, ale i tak góra pokazała nam swój majestat i potęgę. :)