Już chyba 6 lat minęło od naszej pierwszej próby zdobycia Jaworowego Szczytu. Na szczęście w końcu to nam się udało i powiem, że warto było czekać aż tyle czasu. :)
Następnego dnia po przejściu Orlej Perci mieliśmy zrobić coś mega lajtowego... wyszło jednak to średnio, bo wybraliśmy się na Koprowy Wierch. Jedynym minusem wycieczki była duża ilość ludzi na szlaku... ludzi, od których tak chcieliśmy odpocząć. ;)
Po dwudniowej pauzie w chodzeniu po Tatrach, postanowiliśmy dokończyć nasz główny cel - Orlą Perć. Tym razem czekał nas najbardziej wymagający odcinek rozciągający się pomiędzy przełęczą Zawrat, a Skrajnym Granatem.
W drugi dzień urlopu postanowiliśmy znów się nie oszczędzać i znów ostro spiąć tyłki i wytargać na coś wysokiego... tym razem wybór padł na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem.
Nasz drugi urlop postanowiliśmy rozpocząć od mocnego uderzenia i wykorzystać dobrze zapowiadającą się pogodę do przejścia kawałka Orlej Perci - od przełęczy Krzyżne do Skrajnego Granata.
Kolejną naszą tatrzańską wyprawą był trekking wokół Sławkowskiego Szczytu z zaliczeniem wierzchołka Małej Wysokiej.