Podczas 3 dnia pobytu w Tatrach przyjechał do nas kolega Tomek i postanowiliśmy wraz z nim zdobyć jakiś ciekawy szczyt..., jak np. Kieżmarski.
Nasz tatrzański urlop postanowiliśmy rozpocząć na pełnym gazie. Stąd zrodził się pomysł, by od razu uderzać na grań Rohaczy, na odcinku Smutna przełęcz - Banówka.
W końcu chodzenie po Tatrach zaczęło się na całego. Po zeszłotygodniowym wypadzie na Słowację, tym razem udaliśmy się w nasze Tatry Zachodnie. Celem numer jeden był Starorobociański Wierch.
Wielki powrót w Tatry po zimie udał się nam znakomicie. Wszystko za sprawą przepięknej pogody i ciekawej trasy - tak właśnie można pokrótce opisać słowacki trekking pod Łomnicą.
Mimo, iż poprzedniego dnia zdobywaliśmy Jaworowy Szczyt, warto było wybrać się znów w Tatry by zdobyć Furkot z Doliny Młynickiej.
Już chyba 6 lat minęło od naszej pierwszej próby zdobycia Jaworowego Szczytu. Na szczęście w końcu to nam się udało i powiem, że warto było czekać aż tyle czasu. :)