W drugi dzień urlopu postanowiliśmy znów się nie oszczędzać i znów ostro spiąć tyłki i wytargać na coś wysokiego... tym razem wybór padł na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem.
Nasz drugi urlop postanowiliśmy rozpocząć od mocnego uderzenia i wykorzystać dobrze zapowiadającą się pogodę do przejścia kawałka Orlej Perci - od przełęczy Krzyżne do Skrajnego Granata.
Wyprawę na Prusów można podsumować jako krótką przygodę w nieznane, ponieważ zarówno ja jak i Asia nie byliśmy jeszcze na tym szczycie.
Przemek podczas swojego urlopu w Polsce chciał koniecznie zażyć rodzimych gór. Choć początkowo miały to być Tatry, to ostatecznie wybór padł na cudowny Beskid Żywiecki.
W środku nieco dłuższego weekendu postanowiliśmy udać się w nieznane nam jeszcze partie Beskidu Śląskiego.
Niby taki oklepany szczyt, tak śmiało można by rzec o Kasprowym Wierchu. Mimo wielu już wizyt na nim, nigdy nie zdobywałem go maszerując zielonym szlakiem z Kuźnic.