W pierwszy dzień naszego bieszczadzkiego urlopu postanowiliśmy wybrać się na Połoninę Caryńską. Pogoda zapowiadała się cudowna i rzeczywiście taka była...
Pomimo iż Hala Lipowska oraz jej okolice są nam bardzo dobrze znane, to niedzielny wypad należy zaliczyć do wyjątkowo udanych, choćby ze względu na wspaniałą pogodę.
Piękne zapowiadającą się niedzielną pogodę postanowiliśmy wykorzystać na zdobywanie Lubomira - szczytu, który już swoją lokalizacją wzbudza kontrowersje. Dla jednych jest normalnym szczytem Beskidu Wyspowego, dla innych zaś jest najwyższą górą Beskidu Makowskiego i wchodzi w skład Korony Gór Polski.
Ostatniego dnia naszego pobytu w Pieninach wybraliśmy się na najwyższy szczyt tego pasma - Wysokie Skałki.
Drugi dzień pobytu w Krościenku już nie był taki ładny jak ten świąteczny. Asia wymyśliła więc trasę do Szczawnicy przez Dzwonkówkę. Tym samym będąc w Pieninach liznęliśmy trochę Beskidu Sądeckiego. :)
Długi listopadowy weekend postanowiliśmy spędzić w Krościenku, które to stoi na pograniczu Pienin i Beskidu Sądeckiego. W pierwszy dzień pobytu, gdy pogoda była jeszcze bardzo dobra wybraliśmy się na Trzy Korony.