W tym wpisie opisuje naszą próbę przejścia górami z Rajczy do Żywca. Próbę nie do końca udaną, ale nie wszystko wychodzi idealnie za pierwszym razem... :)
To była moja pierwsza wizyta na Ukrainie i mam nadzieję, że nieostatnia. Wycieczka była możliwa dzięki bielskiemu oddziałowi Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, który był jej organizatorem. Piękne górskie widoki, bezkresne bieszczadzkie połoniny i urokliwe ukraińskie wsie, z pewnością na długo pozostaną w moich wspomnieniach...
Lysá Hora chodziła nam już po głowie od wielu miesięcy... Jednak zawsze coś nie pasowało i trzeba było porzucić wyjazd na najwyższy szczyt Beskidu Morawsko-Śląskiego. Ostatnimi czasami doszedłem do wniosku, że góra ta rzuciła na nas klątwę... Warto było jednak czekać do tegorocznej majówki, bo właśnie wtedy udało nam się na nią wdrapać.
Po ponad roku naszej nieobecności w górach Beskidu Małego ponownie w nie wróciliśmy. W ostatni dzień weekendu zaplanowaliśmy średnie kółko z Porąbki przez Żar i Kocierz.
Już po raz drugi spotkaliśmy się z Moniką i Patrykiem na górskim szlaku. W zeszłym roku w lecie zaliczyliśmy Kasprowy Wierch. Teraz razem zamierzaliśmy zdobyć Wielką Rycerzową położoną w Beskidzie Żywieckim.
Na pierwszą tegoroczną wycieczkę wybraliśmy się w Beskid Żywiecki na trzy niezwykle popularne hale tj. Rysiankę, Lipowską i Boraczą.