10 dnia naszego zakopiańskiego urlopu wybraliśmy się ponownie na Słowację, ale tym razem w Tatry Wysokie. Chcieliśmy przejść Czerwoną Ławkę, a przy dobrej pogodzie wdrapać się jeszcze na Mały Lodowy Szczyt. Udało się!
6 dnia urlopowego wybraliśmy się w daleką podróż do Przybyliny, by stamtąd uderzyć na Rohacze od strony Doliny Jamnickiej.
Podczas 3 dnia pobytu w Tatrach przyjechał do nas kolega Tomek i postanowiliśmy wraz z nim zdobyć jakiś ciekawy szczyt..., jak np. Kieżmarski.
Nasz tatrzański urlop postanowiliśmy rozpocząć na pełnym gazie. Stąd zrodził się pomysł, by od razu uderzać na grań Rohaczy, na odcinku Smutna przełęcz - Banówka.
Tym razem nie wybraliśmy się w Tatry, a w Małą Fatrę. Naszym celem był jej najwyższy szczyt Wielki Krywań.
W końcu chodzenie po Tatrach zaczęło się na całego. Po zeszłotygodniowym wypadzie na Słowację, tym razem udaliśmy się w nasze Tatry Zachodnie. Celem numer jeden był Starorobociański Wierch.