W tym wpisie opisuje naszą próbę przejścia górami z Rajczy do Żywca. Próbę nie do końca udaną, ale nie wszystko wychodzi idealnie za pierwszym razem... :)
To była moja pierwsza wizyta na Ukrainie i mam nadzieję, że nieostatnia. Wycieczka była możliwa dzięki bielskiemu oddziałowi Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, który był jej organizatorem. Piękne górskie widoki, bezkresne bieszczadzkie połoniny i urokliwe ukraińskie wsie, z pewnością na długo pozostaną w moich wspomnieniach...
To było moje trzecie podejście na ten słowacki szczyt i na szczęście powiedzenie "do trzech razy sztuka" w tym wypadku się sprawdziło. W końcu udało mi się zdobyć Sławkowski Szczyt w komfortowych warunkach tj. bez burzy i z pięknymi widokami.
W tym wpisie piszę o wyprawie na najwyższe szczyty Wielkiej Fatry, którą odbyliśmy z Asią w sobotę 5 maja.
To był już nasz drugi samodzielny wyjazd na Małą Fatrę. Po zeszłorocznym zdobywaniu Wielkiego Krywania, tym razem przyszła kolej na jego mniejszego brata.
Lysá Hora chodziła nam już po głowie od wielu miesięcy... Jednak zawsze coś nie pasowało i trzeba było porzucić wyjazd na najwyższy szczyt Beskidu Morawsko-Śląskiego. Ostatnimi czasami doszedłem do wniosku, że góra ta rzuciła na nas klątwę... Warto było jednak czekać do tegorocznej majówki, bo właśnie wtedy udało nam się na nią wdrapać.