Po ponad miesiącu tatrzańskiej przerwy ponownie zawitaliśmy w Tatry, które były już trochę ośnieżone. Wybraliśmy się na grań Otargańców, które znajdą się w słowackich Tatrach Zachodnich.
6 dnia urlopowego wybraliśmy się w daleką podróż do Przybyliny, by stamtąd uderzyć na Rohacze od strony Doliny Jamnickiej.
Nasz tatrzański urlop postanowiliśmy rozpocząć na pełnym gazie. Stąd zrodził się pomysł, by od razu uderzać na grań Rohaczy, na odcinku Smutna przełęcz - Banówka.
W końcu chodzenie po Tatrach zaczęło się na całego. Po zeszłotygodniowym wypadzie na Słowację, tym razem udaliśmy się w nasze Tatry Zachodnie. Celem numer jeden był Starorobociański Wierch.
W dniu w którym mieliśmy już opuszczać Zakopane postanowiliśmy wybrać się w polskie Tatry Zachodnie. Mieliśmy do wyboru dwie opcje: Starorobociański Wierch oraz Bobrowiec. Wygrała ta druga opcja...
O słynnej Grani Rohaczy usłyszałem po raz pierwszy od mojego kolegi - Tomka J. Słowacka Orla Perć, bo tak się ją nazywa, zaczyna się na Rohaczach, a kończy na Salatynach. My postanowiliśmy napocząć ją od tyłu.