Ostatniego dnia naszego urlopu postanowiliśmy pojechać w Niżne Tatry. Początkowo chcieliśmy zdobyć ich 3 najwyższe szczyty, ale skończyło się na zdobyciu tylko dwóch. :)
Kolejny dzień urlopu to wycieczka w nasze polskie Tatry, której celem był Szpiglasowy Wierch oraz Wrota Chałubińskiego.
10 dnia naszego zakopiańskiego urlopu wybraliśmy się ponownie na Słowację, ale tym razem w Tatry Wysokie. Chcieliśmy przejść Czerwoną Ławkę, a przy dobrej pogodzie wdrapać się jeszcze na Mały Lodowy Szczyt. Udało się!
6 dnia urlopowego wybraliśmy się w daleką podróż do Przybyliny, by stamtąd uderzyć na Rohacze od strony Doliny Jamnickiej.
Podczas 3 dnia pobytu w Tatrach przyjechał do nas kolega Tomek i postanowiliśmy wraz z nim zdobyć jakiś ciekawy szczyt..., jak np. Kieżmarski.
Nasz tatrzański urlop postanowiliśmy rozpocząć na pełnym gazie. Stąd zrodził się pomysł, by od razu uderzać na grań Rohaczy, na odcinku Smutna przełęcz - Banówka.