Po prawie miesiącu przerwy od górskich wypraw udało się w końcu nam znów gdzieś wybrać. Trasa specjalnie nie była zbyt wymagająca, bo po takiej przerwie nie ma co szaleć. :)
Po bieszczadzkich eskapadach powróciliśmy w stary, poczciwy Beskid Żywiecki. Asia wybrała tę trasę, bo chciała widzieć Tatry. Liczyliśmy więc na w miarę dobrą pogodę, jednak, aż takiej się nie spodziewaliśmy. :)
Pomimo iż Hala Lipowska oraz jej okolice są nam bardzo dobrze znane, to niedzielny wypad należy zaliczyć do wyjątkowo udanych, choćby ze względu na wspaniałą pogodę.
Rejony od Przełęczy Glinne po Mędralową były przez nas ostatnio ciągle omijane. Przyszedł więc na nie czas...
Pomysł niedzielnego wypadu na Królową Beskidów wymyśliła Asia. Pogoda była idealna, by wybrać się na szczyt z tak rozległymi widokami.
Wyprawę na Prusów można podsumować jako krótką przygodę w nieznane, ponieważ zarówno ja jak i Asia nie byliśmy jeszcze na tym szczycie.