Pierwszą sobotę września spędziliśmy na wędrowaniu Doliną Staroleśną w celu zdobycia Świstowego Szczytu. Udało nam się to tylko połowicznie, bo pomyliły nam się szczyty i zdobyliśmy tylko Pośredni i Mały Świstowy Szczyt, a Wielki został przez nas pominięty. :)
Pierwszą poważniejszą wyprawę podczas naszego sierpniowo-wrześniowego urlopu przypuściliśmy na Kończystą. Co prawda nie udało się wyjść na słynne Kowadło, ale i tak góra pokazała nam swój majestat i potęgę. :)
To był kolejny udany wypad na Małą Fatrę. Głównym celem wycieczki były Rozsutce, ale by nieco wydłużyć trasę przeszliśmy jeszcze przez Boboty.
To było moje trzecie podejście na ten słowacki szczyt i na szczęście powiedzenie "do trzech razy sztuka" w tym wypadku się sprawdziło. W końcu udało mi się zdobyć Sławkowski Szczyt w komfortowych warunkach tj. bez burzy i z pięknymi widokami.
W tym wpisie piszę o wyprawie na najwyższe szczyty Wielkiej Fatry, którą odbyliśmy z Asią w sobotę 5 maja.
To był już nasz drugi samodzielny wyjazd na Małą Fatrę. Po zeszłorocznym zdobywaniu Wielkiego Krywania, tym razem przyszła kolej na jego mniejszego brata.