Sattel

czyli mój pierwszy raz w Alpach

Data dodania wpisu 17.04.2026 Pasmo górskie Alpy Walijskie Kraj szwajcaria - flaga kraju
Komentarze do wpisu Skomentuj
Kamienny obelisk Sattel na tle najwyższych w okolicy: Domu i Täschhornu
Data wycieczki 24.08.2025 Dystans wycieczki ok. 21 km Czas trwania wycieczki ok. 8,5 h Uczestnicy wycieczki Asia, Michał i inni :) Organizator wycieczki Piotr Żuk
zdjęcia trasa


Dojazd do Wrocławia i Saas-Grund

Nasza wycieczka do Szwajcarii tak naprawdę rozpoczęta się od podróży do Wrocławia, którą odbyliśmy za pomocą dwóch połączeniem kolejowych: Bielsko – Katowice i Katowice – Wrocław. Jednak niewiele brakło byśmy się na ten wyjazd spóźnili, bo w tym drugim pociągu trafiliśmy na awanturującego się pasażera i w Brzegu pociąg miał przymusowy postój w oczekiwaniu na policję. Na szczęście akurat chwilę wcześniej przyjechał tam też pociąg spółki Polregio z Raciborza do Wrocławia i to nim ostatecznie dostaliśmy się do stolicy Dolnego Śląska. 🙂

Ostatecznie udało się zdążyć na czas zbiórki przed wyjazdem, ale mieliśmy już na początku trochę ciepło. A czemu właśnie jechaliśmy do Wrocka? – bo po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na wyjazd z Biurem Turystycznym Piotra Żuka. 🙂

Pakując swoje rzeczy do bagażnika trochę zdziwiliśmy się czemu jest on, aż tak bardzo załadowany, ale później wszystko się wyjaśniło… Z Wrocławia ruszyliśmy z lekkim opóźnieniem i skierowaliśmy się autostradą A4 na Legnicę, a potem na Zgorzelec – tam też wsiadali kolejni uczestnicy wycieczki. Potem czekała nas nocna podróż przez Niemcy – jechaliśmy m.in. przez Dresden, Chemnitz, Nürnberg, Heilbronn, Karlsruhe by rano znaleźć się już w Basel. Tam też spotkaliśmy się z Piotrem Żukiem. Parę godzin później dojechaliśmy do Montreux, w którym mieliśmy dłuższy postój, podczas którego pozwiedzaliśmy trochę to miasto i zwiedziliśmy muzeum poświęcone zespołowi Queen i Frediemu Mercuremu. Po paru godzinnej przerwie wróciliśmy do autokaru i późnym popołudniem dojechaliśmy do naszej docelowej miejscowości – Saas-Grund.

Po zakwaterowaniu się i krótkiej zbiórce w jadalni zjedliśmy sobie jakieś niezdrowe rzeczy, które przywieźliśmy ze sobą. Na tej wycieczce nie było wyżywienia i dopiero kiedy zobaczyliśmy ile jedzenia ludzie przywieźli ze sobą to dotarło do nas dlaczego ten luk bagażowy w autobusie był tak mocno wypełniony.


Przejazd do Stalden i wyjazd na Gspon

Następnego dnia po porannej pobudce, ogarnięciu się ruszyliśmy autokarem do miejscowości Stalden skąd za pomocą kolejki linowej mieliśmy się dostać do Gspon. Już sam przejazd Doliną Saastal zrobił na nas ogromne wrażenie. Nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo wcięte są te alpejskie doliny.

Wyjazd kolejką odbyliśmy na raty, bo wagonik nie był na tyle duży, by zmieściła się w nim na raz cała grupa. Także gdy ja z większością kolegów wyjeżdżaliśmy, to dziewczyny będące już od jakiegoś czasu na górze nieco zmarzły. 🙂 Należało więc dosyć szybko ruszyć w drogę, by się co nieco rozgrzać – co szybko uczyniliśmy.

Poranne widoki z wioski Gspon
Poranne widoki z wioski Gspon
Widok z Gspon na masyw Balfrina
Widok z Gspon na masyw Balfrina


Wędrówka w stronę Sass-Grund

Tego dnia od rana była bardzo ładna pogoda i wg prognoz miała się taka utrzymać przez cały dzień. Szliśmy więc wartko, ale wiedzieliśmy że trasa zaplanowana na ten dzień nie jest długa i bez problemu zdążymy jeszcze na popołudniowe zakupy do sklepu. Sklepy w Saas-Grund otwarte były tylko do godziny 18:30, więc trzeba było sobie tak zaplanować tempo marszu by do nich zdążyć – lub dzień wcześniej zrobić niezbędne zapasu picia i jedzenia. 🙂

Nieco dalszy i prześwietlony widok na Gspon
Nieco dalszy i prześwietlony widok na Gspon

Ogólnie celem tej wycieczki było zobaczenie Doliny Saastal z wyższej wysokości, głównie by popodziwiać jej zachodnią cześć, na którą malowały się najlepsze widoki. Doliną tą mieliśmy przemieszczać się wielokrotnie głównie autokarem, ale na dużo niższym wysokościach, a naszemu przewodnikowi chodziło o to byśmy zobaczymy głównie zachodnią cześć doliny Saastal z wysokości około 2100 – 2200 m n.p.m. Nie sposób chyba opisać wszystkich szczytów, które były widoczne na zachód, lub południowy-zachód od nas, ale było to m.in. takie gwiazdy jak: Balfrin, Färichhorn, Platthorn, Seetalhorn, Distelhorn. Oczywiście gdyby nie pomoc chata gpt i strony peakfinder.com to miałbym marne szanse, by rozpoznać te wszystkie szczyty.

Szwajcarsko-górski hydrant
Szwajcarsko-górski hydrant
Balfrin widoczny coraz lepiej
Balfrin widoczny coraz lepiej

Od kolejki ruszyliśmy na pełnym gazie i myśleliśmy, że jesteśmy pierwsi na trasie, ale wkrótce okazało się że dogoniliśmy nasze dwie koleżanki, które były gdzieś tam jeszcze bardziej z przodu przed nami.

Nasz szlak skręca pod górę
Nasz szlak skręca pod górę
Widok na odcinek szlaku który został już za nami
Widok na odcinek szlaku który został już za nami


Dotarcie do ciekawego domku turystycznego

Po wyprzedzeniu koleżanek prowadzących poruszaliśmy się wijącym się szlakiem, który trawersował zachodnie zbocza Simelihorna. Minęliśmy również co najmniej dwa potężne żleby opadające z tej góry w kierunku Doliny Saastal.

Po przejściu ponad 6,2 km dotarliśmy do bardzo ciekawego turystycznego domku, który chyba można wynająć – obiekt był zamknięty, więc do końca go nie spenetrowaliśmy, ale z zewnątrz wyglądał bardzo ciekawie. Przez nim dostępne były ławki i stół, z których ochoczo skorzystaliśmy. Gdy tam tak siedzieliśmy to dogonili nas najmłodsi z uczestników naszej wycieczki – dwójka dzieci, który wybrali się do Szwajcarii razem z rodzicami i którzy udowadniali, że młodzi w górach nie muszą narzekać. 🙂

Ciekawy domek turystyczny
Ciekawy domek turystyczny
Widoki z domku: Balfrin, Färichhorn, Platthorn, Seetalhorn, Distelhorn
Widoki z domku: Balfrin, Färichhorn, Platthorn, Seetalhorn, Distelhorn


Plan dojścia nad jeziorka

Pomimo iż plan na ten dzień zakładał górne przejście wschodnimi zboczami Doliny Saastal, to jak dla nas to był on za skromny i już od samego początku kombinowaliśmy, co tu można więcej zrobić idąc tym szlakiem. Pierwszym naszym planem na rozwinięcie tej wycieczki było dojście to trzech ciekawych jeziorek położonych powyżej 2800 m n.p.m. I tego planu trzymaliśmy się już w zasadzie od rana, bo wymyśliliśmy go poprzedniego dnia w hotelu. Oczywiście przewodnik Piotr był o tym pomyśle poinformowany i nie miał nic przeciwko – jak się później okazało ogólnie wycieczki z Piotrem Żukiem tak wyglądają, że można sobie chodzić gdzie się chce, co w przypadku innych organizatorów nie zawsze jest normą. 🙂

Urozmaicenia na szlaku na tle zachmurzonego Balfrina
Urozmaicenia na szlaku na tle zachmurzonego Balfrina
Górski potok Mattwaldbach
Górski potok Mattwaldbach


Dotarcie do Linde Bodu czyli wielkiego głazu

Dystans jakie dzielił nas od turystycznego domku do wielkiego kamienia czyli węzła szlakowego Linde Bodu wynosił około 2,2 km. Przeszliśmy go mniej więcej w 45 minut po drodze przekraczając wartki górski potok Mattwaldbach. Oczywiście Asia nie byłaby sobą gdyby nie wylazła na owy wielki kamień. 🙂

Wielki głaz czyli Linde Bodu
Wielki głaz czyli Linde Bodu

Po chwili przerwy odbiliśmy z naszego głównego szlaku i skierowaliśmy się w stronę miejsca o nazwie Hoferälpji. Po chwili dotarliśmy do szerokiej drogi, na której oprócz turystów spotkaliśmy również auto, którym ludzie podjeżdżali sobie wyżej na szlak. Kawałek powyżej w okolicy potoku Fellbach, który to właśnie był zasilany jeziorami, do których się udawaliśmy, zrobiliśmy sobie jeszcze dłuższą przerwę, by nabrać sił przez zwiększaniem wysokości.

Widoki z okolicy Hoferälpji: Mittaghorn, Egginer i Allaliny
Widoki z okolicy Hoferälpji: Mittaghorn, Egginer i Allaliny
Widoki z okolicy Hoferälpji na północny-zachód
Widoki z okolicy Hoferälpji na północny-zachód


Nagła zmiana planów wspinaczkowych

Po przerwie ruszyliśmy szeroką, kamienistą i trochę serpentynową drogą w stronę jezior. Jednak już po dwóch ostrych zakrętach doszliśmy do tabliczki ze szlakami. Tam pisało Sattel 1:10 h i tak nam się to spodobało, że tam odbiliśmy – myśleliśmy że zdobędziemy jakiś szczyt, na który dodatkowo prowadzi oficjalny szlak, więc liczyliśmy, że na pewno tam trafimy i się nie pogubimy. 🙂

Miejsce zmiany planów
Miejsce zmiany planów

Dodatkowo do tej drogi przyciągał nas widok ludzi, który gdzieś tam podążali na szczyt – my też tak chcieliśmy jak oni – w końcu tego dnia przydałoby się coś zdobyć, miały być jeziora, a tu się może trafić jakaś fajna górka. 🙂

Górska, która nam się tak spodobała
Górska, która nam się tak spodobała

Tyle że Ci ludzie kierowali się w jakimś dziwnym kierunku i nie do końca to się pokrywało ze szlakiem, który akurat był bardzo wyraźny. Asię również ciągnęło w ich stronę, ale ja byłem nieugięty i nawoływałem ją by szła w stronę znakowanej ścieżki. Także w sumie to przeze mnie nie poszliśmy na tę wielką górę, która się piętrzyła po prawej.

Asia podchodzi na przełecz Sattel inną drogą
Asia podchodzi na przełecz Sattel inną drogą


Zdobycie przełęczy i podejście na jej wyższą cześć

W zamian za to około godziny 13 dotarliśmy do płaskiej przełęczy Sattel, do której zaprowadził nas ten znakowany szlak. Po krótkiej przerwie pełnej dużej ilości zawiedzenia podeszliśmy jeszcze kawałek pod górę, do widocznego z przełęczy górnego wypłaszczenia.

Na podejściu do płaskiego terenu nad przełeczą Sattel
Na podejściu do płaskiego terenu nad przełeczą Sattel


Samotne wspinaczka Asi

Kiedy tam się znaleźliśmy Asia od razu zaczęła kombinować nad wspinaczką tym sypkim i długim żlebem prowadzącym w kierunku szczytu. Mi się od razu ten pomysł średnio podobał, ale nie zniechęcałem jej to tego, bo zakładałem, że zawsze tu mogę na nią zaczekać. Było ciepło, więc mogłem w tym miejscu siedzieć i podziwiać jej wyczyny, jak i widoki, które z tego miejsca wcale nie były takie złe. Poza wspomnianymi wcześniej szczytami, od północy można było jeszcze podziwiać Simelihorn i Mattwaldhorn.

Początkowo kiedy była blisko mnie widziałem ją bez większego problemu. Jednak gdy osiągnęła już jedną z bocznych turniczek grani, to momentami miałem problem by ją dostrzec. Żleb, tak jak zakładałem, był mega sypki, co jednak nie było tak widoczne przy wychodzeniu jak przy schodzeniu.

W pewnym momencie zniknęła mi już na tak długo, że już łaziłem po tej rozległem przełęczy, by z innego kąta ją dostrzec, ale nie za bardzo mi się to udało. Podczas gdy ja patrzyłem w miejsca w okolicach grani, ona już schodziła, a raczej zjeżdżała żlebem. 🙂

Jak mi potem mówiła nie udało jej się zdobyć najwyższego punktu na grani – nie chciała tam za bardzo ryzykować bez wsparcia. Natomiast spokojnie tego dnia przekroczyła pułap 3000 metrów. Dopiero później okazało się że, Asia wspinała się na lewe niższe wzniesienie szczytu Äusser Rothorn mierzącego sobie 3147 metrów.

Asia podchodzi samotnie pod żleb
Asia podchodzi samotnie pod żleb
Simelihorn i Mattwaldhorn
Simelihorn i Mattwaldhorn


Powrót na przełęcz Sattel

Ponownie na przełęczy i w okolicach tego przewyższenia znaleźliśmy się około godziny 15. Na rozległym wyniesieniu pośród skał i traw zrobiliśmy sobie ostatnią większą przerwę przez zejściem do Saas-Grund. Jak dla mnie ta przerwa była zupełnie niepotrzebna, bo ja taką miałem powyżej przełęczy, kiedy to czekałem aż Asia wyjdzie na górę i z niej zejdzie – natomiast dla niej ona była bezcenna.

Przełęcz Sattel z górnego wypłaszczenia
Przełęcz Sattel z górnego wypłaszczenia
Przybliżona przełęcz Sattel z górnego wypłaszczenia - widoczny bloczek skalny
Przybliżona przełęcz Sattel z górnego wypłaszczenia – widoczny bloczek skalny
Tabliczki na wyniesieniu terenu obok przełęczy
Tabliczki na wyniesieniu terenu obok przełęczy
Kamienny obelisk Sattel na tle najwyższych w okolicy: Domu i Täschhornu
Kamienny obelisk Sattel na tle najwyższych w okolicy: Domu i Täschhornu


Różne typy zejścia do Sass-Grund

Pół godziny później schodziliśmy już z wyniesienia Sattel i robiliśmy to nieco inną drogą od tej, którą wchodziliśmy na przełęcz. Teraz właśnie bardziej schodziliśmy oficjalną wersją szlaku czyli bardziej trzymaliśmy się zachodniego ramienia opadającego z przełęczy Sattel.

Ja schodziłem dosyć szybko, natomiast Asia trochę wolniej, bo trochę obcierany ją buty. W pewnym momencie nawet stwierdziła, że nie zdążymy zejść do Saas-Grund na 18:30 – tak by zdążyć jeszcze na zakupy do sklepu. Potem jeszcze wpadła na pomysł, bym to ja przyspieszył i pierwszy zszedł na naszej miejscowości – wówczas bym zrobił zakupy i na nią poczekał. Tyle, że byliśmy jeszcze za wysoko i nie byliśmy jeszcze na właściwym szlaku zejściowym do Saas-Grund.

Schodzimy w kierunku Allalinów w Saas-Fee
Schodzimy w kierunku Allalinów w Saas-Fee

Około godziny 16 znaleźliśmy się przy skrzyżowaniu, na którym pierwotnie mieliśmy iść w kierunku jeziorek. Kawałek niżej było Hoferälpji i to właśnie w tej okolicy musieliśmy trafić na odpowiedni szlak/skrót, który miał nas zaprowadzić do naszego głównego szlaku przejściowego, którym wcześniej szła cała nasza grupa. Tam też podczas przerwy na toaletę o mały włos nie skręciłem sobie nogi, bo wpadłem w jakąś pionową dziurę…

Wielkie skały mijane podczas zejścia do Saas-Grund
Wielkie skały mijane podczas zejścia do Saas-Grund
Porządny mostek na potoku
Porządny mostek na potoku

Gdy dotarliśmy do właściwego szlaku to Asia już głośno mówiła bym przycisnął i poleciał na dół – w końcu tak zrobiłem i już o godzinie 17:20 byłem na dole. Zrobiłem zakupy i czekałem na nią na przystanku autobusowym w centrum miejscowości. Okazało się jednak, że ona również tu dotarła przed 18:30, więc poszliśmy do sklepu jeszcze raz razem.

Saas-Grund na tle górującego nad nim Mittaghornu
Saas-Grund na tle górującego nad nim Mittaghornu

Potem czekało nas jeszcze 1,7 km dreptania chodnikami miejscowości, by dotrzeć do naszego hotelu (B&B Haus Granit Saas Grund), który położony był w jej górnej części. Wchodząc do niego zobaczył nas jeszcze przewodnik Piotr i pytał co zdobyliśmy. 🙂

Postaw nam kawę

Jeśli podobała Ci się relacja i chcesz by więcej takich było na blogu, to będziemy zadowoleni jeśli postawisz nam kawę. :)

Kup mi kawę :)

Podsumowanie wycieczki

Dystans wycieczki ok. 21 km Czas trwania wycieczki ok. 8,5 h Średnia prędkość marszu 2.36 km/h Suma przewyższeń 1,26 km Uczestnicy wycieczki Asia, Michał i inni :)
Przebieg wycieczki Przebieg wycieczki
Gspon Linde Bodu
Linde Bodu Hoferälpji
Hoferälpji Sattel
Sattel Hoferälpji
Hoferälpji węzeł szlakowy (46.1617922N, 7.9376561E)
węzeł szlakowy (46.1617922N, 7.9376561E) Saas-Grund
Transport autokar z Biura Turystycznego Piotra Żuka

Tagi:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x