Mittaghorn

czyli moje pobicie rekordu wysokości w górach

Data dodania wpisu 14.09.2026 Pasmo górskie Alpy Walijskie Kraj szwajcaria - flaga kraju
Komentarze do wpisu Skomentuj
Krzyż na MIttaghornie
Data wycieczki 26.08.2025 Dystans wycieczki ok. 18 km Czas trwania wycieczki ok. 8,5 h Uczestnicy wycieczki Asia, Michał i inni :) Organizator wycieczki Piotr Żuk
zdjęcia trasa

Kolejny dzień zapowiadał się nawet bardziej emocjonująco od tego poprzedniego, bo mieliśmy w nim przejść przez kawałek prawdziwego lodowca, a także zdobyć bardzo ładnie położone schronisko Britanniahütte – dokładnie tak Piotr Żuk reklamował trzeci dzień naszych górskich zmagań w Alpach Walijskich.

Przejście lodowca Chessjengletscher

Jednak zanim do niego dotarliśmy, to czekała nas krótka autobusowa podróż do Saas Fee, by następnie za pomocą podwójnej gondoli dostać się w miejsce, który nazywało się Felskinn. I to właśnie idąc od górnej stacji tej kolejki w stronę przełęczy Egginerjoch musieliśmy pokonać ten kawałek lodowca Chessjengletscher. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że jego przejście może dostarczyć trochę emocji, ale potem okazało się że jest tam na tyle wyrobiona ścieżka, że praktycznie nie istniało żadne ryzyko poślizgnięcia.

My z Asią i tak pokonaliśmy go jeszcze przed grupą, bo zależało nam na szybkim zdobyciu przełęczy Egginerjoch i ogólnie w miarę szybkim dostaniu się w rejon schroniska Britanniahütte.

Był kwadrans po dziewiątej kiedy ruszyliśmy przez ten płat ubitego, ale też lekko rozmokniętego śniegu.

Lodowiec Chessjengletscher widziany z Felskinn
Lodowiec Chessjengletscher widziany z Felskinn

Podchodząc pod Egginerjoch bardzo ciekawie i groźnie prezentowały się strome skały opadające z południowego ramienia Egginera w kierunku przełęczy. Na niej się nawet nie zatrzymywaliśmy tylko od razu ruszyliśmy w dół w stronę niewielkiej równiny z niedużymi jeziorkami. Teren, w którym się one znajdowały był stosunkowo równy, ale widać było, że jeszcze nie tak dawno znajdował się tutaj lodowiec. A lodowce w Szwajcarii niestety szybko znikają, odpowiednie służby próbują coś z tym zrobić przykrywając te ważniejsze odpowiednimi płachtami, by chronić je przed słońcem, ale jaką to ma skuteczność to nie mam pojęcia.

Ostro zakończone południowe ramię Egginera
Ostro zakończone południowe ramię Egginera

Zdobycie Klein Allalina i Britanniahütte

Wracając do mojej opowieści… to kiedy osiągnęliśmy dno tej równiny to z niej bardzo ładnie widać było bryłę schroniska Britanniahütte, do którego zmierzaliśmy. Po pokonania mieliśmy około 1,2 km dystansu, a pod górę niecała 170 metrów – nie było to więc dla nas jakieś wielkie wyzwanie. Około godziny 10:30 udało nam się osiągnąć okolice schroniska, ale nie podchodziliśmy do niego, tylko od razu ruszyliśmy na wierzchołek Klein Allalinu, który osiągnęliśmy 10 minut poźniej. 🙂

Klein Allalin i Britanniahütte z nad jednego ze stawków
Klein Allalin i Britanniahütte z nad jednego ze stawków
Płaska równinka przed podejściem do schroniska Britanniahütte
Płaska równinka przed podejściem do schroniska Britanniahütte
Mittaghorn, Lagginhorn i Weissmies z podejścia do Britanniahütte
Mittaghorn, Lagginhorn i Weissmies z podejścia do Britanniahütte
Widok na Egginer
Widok na Egginer
Płytowa część szlaku do Britanniahütte
Płytowa część szlaku do Britanniahütte
Britanniahütte
Britanniahütte

Warto było tam się znaleźć, bo widoki z tego na pierwszy rzut oka – niepozornego szczytu były bardzo ciekawe. Kapitalnie było widać schronisko Britanniahütte, zaporę i jezioro Mattmark, a także prawdziwe gwiazdy szwajcarskich Alp czyli Allalinhorn, Feechopf oraz Rimpfischhorn z wielkim lodowcem Allalingletscher’em. Po drugiej stronie znów było widać szczyty, które były położone bardzo blisko szwajcarsko-włoskiej granicy lub na niej samej, takie jak: Joderhorn, Pizzo Mondelli, Spechhorn, Stellihorn.

Na szczycie nie spędziliśmy zbyt wiele czasu, bo po pierwsze nie było tam zbyt wiele miejsca, a liczba ludzi przyrastała wykładniczo, a po drugie chcieliśmy jeszcze tego dnia zdobyć coś ciekawszego. 🙂

Rimpfischhorn, Allalinhorn i Britanniahütte
Rimpfischhorn, Allalinhorn i Britanniahütte
Zapora i jezioro Mattmark oraz górujący nad nimi Stellihorn
Zapora i jezioro Mattmark oraz górujący nad nimi Stellihorn
Widok na wschód z Klein Allalina
Widok na wschód z Klein Allalina
Strahlhorn i Rimpfischhorn z Klein Allalina
Strahlhorn i Rimpfischhorn z Klein Allalina

Po chwili więc zeszliśmy do schroniska, by zobaczyć jak ono wygląda z bliska, by po paru minutach już być z powrotem na zejściu z niego. Ogólnie to nie wymyślaliśmy niczego szczególnego – po prostu chcieliśmy iść szybciej w kierunku Plattjen. Co prawda po drodze była opcja by odbić w kierunku Mittaghorna, ale na tą chwilę nie było to jeszcze takie pewne. Ogólnie to przewodnik Piotr przekazał nam przed wycieczką, że gdzieś wyczytał, że odcinek szlaku przebiegający wschodnimi trawersami Egginera i Mittaghorna jest zamknięty. Ale nie wiedział na 100% czy tak faktycznie jest, choć już na przełęczy Egginerjoch znaczki wskazujące na szlak w kierunku Plattjen były dziwnie zasłonięte, więc możliwe że coś było na rzeczy, ale chcieliśmy się o tym przekonać na własne oczy.

Dalekodystansowe szlakowskazy przy schronisku Britanniahütte
Dalekodystansowe szlakowskazy przy schronisku Britanniahütte
Klein Allalin i Britanniahütte z równiny z jeziorkami
Klein Allalin i Britanniahütte z równiny z jeziorkami

Zamknięty szlak w stronę Plattjen

Zatem zeszliśmy w normalnym tempie z powrotem do tej polodowcowej kotlinki ze stawkami i skręciliśmy w na północny-wschód w kierunku wschodniego trawersu Egginera. Co ciekawe szlak przez 300 metrów prowadził nas po ciekawej skalisto-kamiennej grobli – a ja lubię chodzić po takim terenie, bo przypomina mi taką grań położoną w dolinie – ciekawa sprawa. 🙂

Idąc tak sobie trafiliśmy na dwa węzły szlakowe – najpierw na ten który sprowadzał szlak bezpośrednio w przełęczy Egginerjoch z pominięciem zagłębiania się w kotlinkę z jeziorkami, a drugi to ten zejściowy prowadzący serpentynami z dół do Saas-Almagell, którym jak się potem okazało schodziła nasza grupa do doliny Saastal.

Na tym drugim skrzyżowaniu również był zasłonięty drogowskaz szlakowy skierowany w stronę Plattjen – wówczas już byliśmy niemal pewni, że ten odcinek szlakowy jest zamknięty. Jednak przypominając sobie poprzedni dzień, w którym również wędrowaliśmy przez zamknięty szlak, wiedzieliśmy że chcemy i musimy spróbować tamtędy przejść. Zejście w tym miejscu do doliny, byłoby średnim pomysłem, bo wówczas ta wycieczka byłaby bardzo krótka, a my jeszcze nie chcieliśmy schodzić na dół.

Nasz trawers na tle Weissmiesa
Nasz trawers na tle Weissmiesa

Odbiliśmy więc, za zakazany odcinek szlaku i już na początku musieliśmy używać rąk by wyjść na trawiasty fragment trawersu. Jednak po przejściu ok. 0,5 km pojawiło się więcej kamieni i skałek, które jak się potem okazało na dłużej z nami zostały.

Klein Allalin i Britanniahütte widziane z trawersu
Klein Allalin i Britanniahütte widziane z trawersu

Idąc tym trawersem zastanawialiśmy się dlaczego jest on zamknięty, bo nigdzie nie widać, by jakiś fragment szlaku był uszkodzony. Nie było ani tu żadnego obrywu, ani sypiącego się żlebu, podobnego to tego który musieliśmy pokonywać poprzedniego dnia podczas zejścia do Zermattu.

Trawers ten nie był taki jednorodny czyli także że szło się tylko zboczem, a były na nim również przejścia przez takie jakby żeberka czyli przejście przez ramienia opadające z szczytów. Właśnie tam gdzie kończył się trawiasty trawers przechodziliśmy przez jedno z takich ramion – to było dokładnie wschodnie ramię opadające z Egginera. Po niecałym kilometrze dalszego szlaku, w którym pokonaliśmy wielkie kamieniste zbocze dotarliśmy do kolejnego żeberka, które było utworzone z ramienia opadającego z południowej części masywu Mittaghorna.

Było to trochę wąskie przejście, na którym trzeba było zachować większą czujność. Ale były tam też rozpięte linki, których się można było trzymać. I każda z tych linek było przymocowana kotwami do skał. Jednak jedna z tych skał się oderwała i leżała na szlaku i dlatego linka prowadziła trochę pod nogami, ale cały czas była nieprzerwana i można się jej było trzymać. Tym samym dostaliśmy odpowiedź dlaczego ten fragment szlaku został zamknięty – ale powiem szczerze, że szwajcarska służba, która zajmuje się tego typu sprawami musi być strasznie dokładna – bo ja już widziałem szlaku, które były dużo bardziej rozwalone, a cały czas można było po nich legalnie chodzić. 🙂

Mittaghorn widziany z trawersu
Mittaghorn widziany z trawersu

Zdobycie Mittaghorna

Niecałe 0,5 km po przejściu uszkodzonego żeberka znaleźliśmy się przy odbiciu na Mittaghorn. Powiem szczerze, że mi się średnio chciało na niego wychodzić, ale uległem namowom Asi i poszedłem razem z nią w kierunku szczytu. 🙂

Już od samego początku nie było łatwo, bo było bardzo stromo, a do tego pod nogami było sporo kamiennego dziadostwa, na którym niekiedy ciężko było utrzymać równowagę. Najbardziej żałowałem, że nie mam ze sobą swoich kijków trekkingowych, bo tutaj by się sprawdziły idealnie. 🙂

Ogólnie do podejścia mieliśmy niecałe 2 km, ale za to różnica wysokości była zacna, bo było to prawie 530 metrów. Może te liczby nie powalają, ale naprawdę dosyć ciężko nam się tam szło. Wychodziliśmy tam chyba z godzinę, niestety ale z wyjścia nie mam żadnych zdjęć. Ale jak już zdobyliśmy szczyt to się cieszyłem, że dałem się Asi namówić, bo widoczki z Mittaghorna były naprawdę ładne. Około 14:10 zdobyliśmy tę górę.

Przede wszystkim ciekawie prezentował się Egginer i grań prowadząca w jego kierunku – ale powiem szczerze, że nie wyglądała za łatwo. Tuż obok po lewej od niego doskonale widoczne było schronisko Britanniahütte z na lewo od niego położonym Klein Allalinem, który wyglądał stąd jak jakieś wzgórze. 😀

Egginer i grań prowadząca ku niemu z Mittaghorna
Egginer i grań prowadząca ku niemu z Mittaghorna

Wyciąg którym wyjeżdżaliśmy na Felskinn również był doskonale widoczny tutaj z góry wraz z otaczającymi go szczytami takimi jak: Dom, Täschhorn czy Alphubel.

Na koniec od północy w dole znajdowały się nasze miejscowości Saas-Fee i Saas-Grund oraz górujący nad nimi Weissmies i Lagginhorn.

Oprócz tego na wierzchołku Mittaghorna znajdował się stalowy krzyż, a na kamieniu obok była tablica z jego fundatorami. Z racji że nikogo tam nie było znajomego, to przeszli koło niej bardziej obojętnie. 🙂

A i najważniejsze, bo już prawie o tym zapomniałem, wraz ze zdobyciem tego szczytu, który mierzył 3143 m n.p.m. poprawiłem rekord swojej wysokości w górach.

Krzyż na Mittaghornie
Krzyż na Mittaghornie
Saas-Fee i Saas-Grund widziane z Mittaghorna
Saas-Fee i Saas-Grund widziane z Mittaghorna
Alphubel, Täschhorn i Dom widziane z Mittaghorna
Alphubel, Täschhorn i Dom widziane z Mittaghorna
Lagginhorn i Weissmies widziane z Mittaghorna
Lagginhorn i Weissmies widziane z Mittaghorna

Zejście do Saas-Fee i Saas-Grund

Na szczycie spędziliśmy około pół godziny zanim rozpoczęliśmy powolne zejście, by się nie wywalić na tej sypkiej nawierzchni. Ale jak się okazało poszło ona znacznie sprawniej, niż mogło się to wydawać i już o 15:40 znaleźliśmy się poza trawersem w miejscu gdzie szlak przechodzi przez duże głazowisko. Co ciekawe spotkaliśmy tam jednego turystę, który szedł w drugą stronę – może planował zdobycie „naszego” szczytu jeszcze przed zachodem słońca. 🙂

Głazowisko na szlaku w stronę Plattjen
Głazowisko na szlaku w stronę Plattjen

Tuż przed godziną 17 dotarliśmy do górnej stacji kolejki Plattjen, ale do końca wycieczki jeszcze nam trochę brakowało. Najpierw musieliśmy pokonać ponad 800 metrów różnicy wysokości, by się znaleźć w Saas-Fee, a potem jeszcze ponad 200, by znaleźć się w naszej dolinie Saastal.

Kolejka Plattjen
Kolejka Plattjen
Saas-Fee i Saas-Grund widziane z Plattjen
Saas-Fee i Saas-Grund widziane z Plattjen
Mittaghorn z okolic kolejki Plattjen
Mittaghorn z okolic kolejki Plattjen

Ogólnie szło się nam nawet przyjemnie, po drodze widzieliśmy kolejkę którą rano wjeżdżaliśmy na Felskinn, były też pasące się krówki – także w 1,5 godziny zeszliśmy do Saas-Fee. W tej miejscowości sporo czasu zajęło nam szukanie sklepu, by zrobić jakieś sensowne zakupy na kolejny dzień. Gdy się to udało rozpoczęliśmy mozolne zejście żółtym szlakiem w stronę naszej miejscowości. Chcieliśmy jeszcze w okolicy kaplicy (Kapelle zur Hohen Stiege) odbić na inną ścieżkę, ale baliśmy się czy będzie tam most na rzece Fee Vispa. Dlatego ostatecznie zeszliśmy nieco okrężną drogą, dużo poniżej naszego pensjonatu i potem doliną i ulicą Bodmenstrasse dotarliśmy do niego.

Krówki przy szlaku zejściowym do Saas-Fee
Krówki przy szlaku zejściowym do Saas-Fee
Kolejka Felskinn
Kolejka Felskinn
Spory masyw Mittaghorna
Spory masyw Mittaghorna
Saas-Fee
Saas-Fee

Ogólnie byłem bardzo zadowolony z tego naszego górskiego dnia. Zrobiliśmy kawał solidnej trasy a do tego udało nam się wdrapać na ciekawy szczyt, dzięki któremu pobiłem rekord swojej wysokości w górach. 🙂

Postaw nam kawę

Jeśli podobała Ci się relacja i chcesz by więcej takich było na blogu, to będziemy zadowoleni jeśli postawisz nam kawę. :)

Kup mi kawę :)

Podsumowanie wycieczki

Dystans wycieczki ok. 18 km Czas trwania wycieczki ok. 8,5 h Średnia prędkość marszu 1.93 km/h Suma przewyższeń 922 m Uczestnicy wycieczki Asia, Michał i inni :)
Przebieg wycieczki Przebieg wycieczki
Felskinn )( Egginerjoch
)( Egginerjoch X węzeł szlakowy (46.0690489N, 7.9290239E)
X węzeł szlakowy (46.0690489N, 7.9290239E) X węzeł szlakowy (46.0664072N, 7.9345608E)
X węzeł szlakowy (46.0664072N, 7.9345608E) Klein Allalin
Klein Allalin Britanniahütte
Britanniahütte X węzeł szlakowy (46.0664072N, 7.9345608E)
X węzeł szlakowy (46.0664072N, 7.9345608E) X węzeł szlakowy (46.0709314N, 7.9368825E)
X węzeł szlakowy (46.0709314N, 7.9368825E) X węzeł szlakowy (46.0843008N, 7.9455144E)
X węzeł szlakowy (46.0843008N, 7.9455144E) Mittaghorn
Mittaghorn X węzeł szlakowy (46.0843008N, 7.9455144E)
X węzeł szlakowy (46.0843008N, 7.9455144E) Plattjen
Plattjen Saas-Fee
Saas-Fee Saas-Grund
Transport autokar z Biura Turystycznego Piotra Żuka

Tagi:

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x