Baranie Rogi

Tatry Wysokie
21.08.2020
Asia, ja
Baranie Rogi z Doliny Pięciu Stawów Spiskich

Baranie Rogi to szczyt, do którego przymierzaliśmy się już wielokrotnie. Tyle, że za każdym razem mieliśmy chęć zdobycia go od strony Doliny Dzikiej. Jednak zawsze kiedy o nim myśleliśmy nie byłem pewien, czy damy radę wyjść na Baranią Przełęcz od tamtej strony. Niby nie jest to taka trudna droga, ale moje obawy dotyczyły głównie pogody, a konkretnie chmur, które w tych okolicach lubią wcześnie się pojawiać. Przy utracie dostatecznej widoczności mogłoby tam nie być za wesoło. Dlatego w piątek 21 sierpnia zdecydowaliśmy, że zdobędziemy ten szczyt od strony Doliny Pięciu Stawów Spiskich.

Nosicz
Nosicz

Około 6 rano zaparkowaliśmy auto w Starym Smokowcu i rozpoczęliśmy podejście na Hrebienok. Już drugi raz podczas tego urlopu tam szliśmy (wcześniej podczas wyprawy na Skrajną Nowoleśną Turnię). Tym razem jednak ludzi było więcej – nie wiem czy to przez zbliżający się weekend czy zapowiadaną dobrą pogodę. W każdym razie turystów było dużo i było bardzo głośno. Ogólnie mieliśmy trochę pecha ze startem, bo ruszyliśmy w podobnym czasie co pewien duet turystów z Polski, którym nie zamykała się jadaczka od samego dołu. Był to młody chłopak i dziewczyna – o dziwo to on więcej gadał. Próbowaliśmy ich odstawić, ale się nie dało, bo ci pomimo notorycznego trajkotania mieli bardzo dobrą kondycję i nas doganiali. Z kolei jak my ich próbowaliśmy puścić przed sobą, to z czasem oni się gdzieś zatrzymywali i znowu szliśmy koło siebie. Nie mam nic przeciwko rozmawianiu w górach, ale ta dwójka gadała cały czas i było to dla nas strasznie męczące. Asia już nawet chciała im coś powiedzieć, ale ja jej to odradziłem, bo nie wiedzieliśmy, gdzie oni idą – a nie chciałem mieć dwóch „wrogów” na tym samym szczycie. Tak się z nimi męczyliśmy do Schroniska Zamkovskiego, do którego o dziwo my przyszliśmy szybciej. Tam się zatrzymaliśmy po cichu licząc, że oni pójdą dalej. Nie pomyliliśmy się i wreszcie mogliśmy odpocząć od ich głosów. 🙂

Sławkowski Szczyt
Sławkowski Szczyt

Po wyjściu ze schroniska mogliśmy w długo oczekiwanym spokoju podziwiać Kościoły oraz Pośrednią Grań, która piętrzyła się w słońcu z każdym metrem. Ogólnie pogoda była bardzo ładna – mocno świeciło słońce, a na niebie nie było ani jednej chmurki. Pogoda idealna, ludzi mało – czego chcieć więcej. 🙂

Pośrednia Grań
Pośrednia Grań

Około 8:30 znaleźliśmy się pod Złotą Siklawą, z okolic której kapitalnie na tle błękitnego nieba prezentowała się Żółta Ściana i Pośrednia Grań. Tutaj dopiero zaczynała się prawdziwa walka o wysokość, bo do schroniska mieliśmy jeszcze ponad 200 metrów w pionie. Gramoliliśmy się tam jeszcze prawie pół godziny, ale muszę przyznać, że to końcowe wyjście zawsze daje mocno w kość.

Pośrednia Grań, Żółta Ściana i Złota Siklawa
Pośrednia Grań, Żółta Ściana i Złota Siklawa
Terinka już blisko
Terinka już blisko
Drobna Turnia, Sokola Turnia, Spąga i Mały Lodowy Szczyt
Drobna Turnia, Sokola Turnia, Spąga i Mały Lodowy Szczyt

Nad Pośrednim Stawem Spiskim urządziliśmy sobie krótki postój. Słońce grzało niemiłosiernie, dlatego wysmarowaliśmy się trochę kremem, byśmy nie wyglądali potem jak spalone skwarki. Po 15 minutach ruszyliśmy w dalszą drogę. Początkowo poruszaliśmy się jeszcze zielonym szlakiem, ale po minięciu Pośredniego Stawu odbiliśmy na prawo. W tym miejscu akurat ścieżka była marnie widoczna, ale lokalizacja Baranich Rogów podpowiadała nam, że tutaj będzie najlepiej skręcić.

Lodowa Grań, Lodowa Kopa, Lodowy Szczyt i Śnieżny Szczyt
Lodowa Grań, Lodowa Kopa, Lodowy Szczyt i Śnieżny Szczyt
Śnieżna Przełęcz, Baranie Rogi i Spiska Grzęda
Śnieżna Przełęcz, Baranie Rogi i Spiska Grzęda

Kierowaliśmy się w stronę Baraniego Ogrodu czyli niewielkiej kamienistej kotlinki położonej pod Baranią Przełęczą. Był on dobrze widoczny z okolic Pośredniego Stawu, więc teraz powoli zbliżaliśmy się w jego stronę. Początkowo ścieżka była nie do końca widoczna, ale po minięciu stawu i połączeniu się z jej drugą odnogą, zrobiła się bardzo wyraźna.

Na ścieżce do Baraniego Ogrodu
Na ścieżce do Baraniego Ogrodu
Lodowa Kopa, Lodowy Szczyt i Zwornik
Lodowa Kopa, Lodowy Szczyt i Zwornik
Żółty Szczyt, Drobna Turnia, Sokola Turnia, Spąga i Lodowa Grań
Żółty Szczyt, Drobna Turnia, Sokola Turnia, Spąga i Lodowa Grań

Dzięki dobrej jakości ścieżki szło się nią bardzo szybko i nawet nie zauważyliśmy jak prędko zbliżyliśmy do naszego pierwszego mini celu jakim był Barani Ogród. Nie spostrzegliśmy również, że za naszyli plecami narastają coraz to większe chmury, które przykryły już prawie całą Pośrednią Grań.

W Baranim Ogrodzie
W Baranim Ogrodzie
Chmury na Pośredniej Grani
Chmury na Pośredniej Grani

Po osiągnięciu brzegu Baraniego Ogrodu mieliśmy ponowne problemy z odnalezieniem drogi prowadzącej na Baranią Przełęcz. Gdy nam się to już udało, to zobaczyliśmy w końcu samą przełęcz, a także kolejnych, głośnych turystów przed nami. Z „ogrodu” niemal idealnie widoczna była wspaniała trójka czyli Lodowa Kopa, Lodowy Szczyt oraz Śnieżny Szczyt.

Podejście na Baranią Przełęcz
Podejście na Baranią Przełęcz
Lodowa klasyka
Lodowa klasyka

Około 20 minut zajęło nam dojście do żlebu, który opadał z Baraniej Przełęczy. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał za trudno, ale jak się potem okazało nie był znów, aż tak banalny. Zbudowany był z takich jakby wyciosanych skał, z których niektóre były mocno stabilne, a pozostałe ruchome. Na szczęście zdecydowanie więcej było tych pierwszych.

Trochę było walki w tym żlebie, ale podsumowując po 15 minutach żlebowej wspinaczki znaleźliśmy się na Baraniej Przełęczy. Widoki z niej nie były za okazałe, bo akurat dopadły nas tam chmury. Jedynie całkiem nieźle widoczny był Zielony Staw Kieżmarski wraz ze schroniskiem.

Asia wychodzi żlebem na Baranią Przełęcz
Asia wychodzi żlebem na Baranią Przełęcz

Na przełęczy dogoniliśmy również tą dwójkę turystów, którzy szli przed nami. Okazało się, że to Polacy. Początkowo nie wiedzieli, którędy mają dalej iść na Baranie Rogi. Poszli wpierw na grań, ale szybko z niej wrócili – najprostsza droga na szczyt prowadzi tuż pod granią od strony Doliny Pięciu Stawów Spiskich.

My się od razu tam skierowaliśmy i szybko dotarliśmy, do najbardziej wymagającego miejsca z całej trasy na Baranie Rogi – do wystającego, lekko odpychającego głazu, który położony był nad niewielkim żlebem. Postanowiliśmy go ominąć poprzez zejście niżej i wykorzystanie żlebu do ponownego wyjścia na ścieżkę.

Miejsce z odpychającym głazem
Miejsce z odpychającym głazem

Kawałek za głazem do pokonania mieliśmy dosyć strome, ale łatwe zbocze. To właśnie, gdy byliśmy w tym miejscu, poniżej wyłonili się nasi turyści, którzy dalej nie wiedzieli jak mają dostać się na to nasze zbocze. Asia im pokazała gdzie muszą przejść i po chwili już siedzieli nam na ogonie.

Po pokonaniu zbocza trochę się rozdzieliliśmy, tzn. Asia poszła dalej ściśle granią, ja natomiast trzymałem się wyraźnej ścieżki, która prowadziła poziomą półką biegnącą tuż pod galerią. Trwało to zaledwie kilka minut i po tym czasie znów razem wędrowaliśmy na szczyt.

Asia idzie granią
Asia idzie granią

Po dojściu do Baraniej Strażnicy przeszliśmy na piargi galerii i zygzakującą, sypką ścieżką dotarliśmy w 5 minut na południowy wierzchołek Baranich Rogów.

Zdobywamy Baranią Basztę
Zdobywamy Baranią Basztę

Na szczycie próbowaliśmy robić mnóstwo zdjęć, ale potężne chmury skutecznie ograniczyły nasze zamiary. Najlepiej ze szczytu prezentował się Czarny i Kołowy Szczyt na tle Tatr Bielskich. Łomnica, Durne i Kieżmarskie Szczyty często były przykryte chmurami i tylko na moment się lepiej pokazały.

Czarny Szczyt, Kołowy Szczyt, Jagnięcy Szczyt i Tatry Bielskie
Czarny Szczyt, Kołowy Szczyt, Jagnięcy Szczyt i Tatry Bielskie

Przez godzinę czatowaliśmy na szczycie na lepsze widoki wraz z dwójką naszych towarzyszy. Zamieniliśmy z nimi parę słów, ale na szczęście nie byli tak gadatliwi, jak wspomniana wcześniej dwójka. Udało się ich namówić na zrobienie nam zdjęcia w słynnym „oknie” na Baranich Rogach. Potem postanowiliśmy schodzić. Jeszcze dobrze nie zeszliśmy ze szczytu, a tu już spotkaliśmy kolejnego śmiałka wychodzącego na górę.

My na tle słynnego okna na Baranich Rogach
My na tle słynnego okna na Baranich Rogach
Zielony Staw Kieżmarski na tle Jatek
Zielony Staw Kieżmarski na tle Jatek
Czarny Szczyt i Kołowy Szczyt
Czarny Szczyt i Kołowy Szczyt
Pośrednia Grań ciągle w chmurach
Pośrednia Grań ciągle w chmurach
Spiska Grzęda i Durne też lekko przydymione
Spiska Grzęda i Durne też lekko przydymione
Im bliżej przełęczy tym mniejsze zachmurzenie
Im bliżej przełęczy tym mniejsze zachmurzenie

Asia tym razem wybrała mój wariant, choć w pewnym momencie znów gdzieś skręciła i musiała potem ześlizgiwać się po nachylonych płytach. Ale ona lubi takie wyzwania. Po zejściu ze żlebowego zbocza, dotarliśmy do kamienia, który wcześniej obeszliśmy. Tym razem jednak Asia chciała spróbować przejść koło niego, co jak się potem okazało było dobrym pomysłem i do strzału pokonała tę przeszkodę.

Asia przechodzi próbę głazu
Asia przechodzi próbę głazu

Na Baraniej Przełęczy dostrzegliśmy turystów wychodzących na nią od strony Doliny Dzikiej (przedłużenie Zielonej Doliny Kieżmarskiej). Trochę im zazdrościłem, że oni tamtędy wyszli, a my nie. No ale cóż, może kiedyś jeszcze uda się nam ta sztuka.

Turyści podchodzący na Baranią Przełęcz z Doliny Dzikiej
Turyści podchodzący na Baranią Przełęcz z Doliny Dzikiej

Zejście z Baraniej Przełęczy do Baraniego Ogrodu nie było za przyjemne, ale stosunkowo szybkie, bo zajęło nam niecałe 20 minut. W międzyczasie zauważyliśmy, że pogoda uległa poprawie i zmniejszyła się ilość chmur – czyli znów za wcześnie ruszyliśmy na wycieczkę. 🙂

Pozowanie na tle Doliny Pięciu Stawów Spiskich
Pozowanie na tle Doliny Pięciu Stawów Spiskich
Asia schodzi z Baraniej Przełęczy
Asia schodzi z Baraniej Przełęczy

Na odcinku Barani Ogród – Pośredni Spiski Staw szliśmy wyraźną ścieżką, którą wychodząc nie mogliśmy odnaleźć. Ona położona była bliżej skał opadających spod Spiskiej Grzędy (słow. Spišský štít) i trzeba było dokładnie wiedzieć gdzie dokładnie biegnie, by na nią trafić. Nam się to dopiero udało podczas zejścia. Po drodze spotkaliśmy kolejne osoby, które wiedziały kiedy iść na szczyt. 🙂

Chmury gdzieś odeszły
Chmury gdzieś odeszły
Śnieżny Szczyt i Śnieżna Przełęcz
Śnieżny Szczyt i Śnieżna Przełęcz

W pobliżu stawów dwójka Słowaków zaczęła nas o coś wypytywać. Na początku nie wiedzieliśmy za bardzo o co im chodzi, ale potem to w miarę zrozumieliśmy. Panowie wspinacze mieli wspinaczkowy przewodnik, w którym nie było żadnego opisu Spiskiej Grzędy. Nawet kazali nam przeglądać jego strony – i rzeczywiście go tam nie było – a chyba chcieli się na nim wspinać. 🙂

Pośredni, Wielki i Zadni Staw Spiski
Pośredni, Wielki i Zadni Staw Spiski
Lodowy Szczyt, Śnieżny Szczyt z przełęczą i Baranie Rogi
Lodowy Szczyt, Śnieżny Szczyt z przełęczą i Baranie Rogi

O 13: 40 siedzieliśmy już nad Pośrednim Stawem i mieliśmy sjestę. Relaksując się tam i wpatrując się w ludzi siedzących koło schroniska dostrzegliśmy naszą „dwójkę” porannych gadaczy.

Gdy o 14 ruszyliśmy z tego postoju cały czas liczyliśmy, że im uciekniemy, ale się pomyliliśmy. Jak szybko nas dopadli, tak szybko nas minęli. Oni praktycznie tym szlakiem zbiegali, więc szybko straciliśmy ich z oczu i mogliśmy o nich wreszcie zapomnieć.

Baranie Rogi, Spiska Grzęda i Durne Szczyty
Baranie Rogi, Spiska Grzęda i Durne Szczyty

W niecałą godzinę dotarliśmy do Schroniska Zamkovskiego, przy którym było mnóstwo turystów. Szybko chcieliśmy stamtąd uciekać więc ruszyliśmy już na szlak, ale Asia w aplikacji mapy.cz wyczaiła ścieżkę, która wyglądała na solidny skrót omijający dużą serpentynę Magistrali Tatrzańskiej. Nie zastanawiając się długo – ruszyliśmy tam.

Pośrednia Grań i Złota Siklawa z oddali
Pośrednia Grań i Złota Siklawa z oddali

Skrót wygląda jak normalny szlak, tylko jest nieco węższy od Magistrali. Można na nim spotkać dużą ilość nosiczów, którzy wykorzystują go do transportu towarów na plecach, więc trzeba mieć się na baczności i szybko ustępować im miejsca.

Pierwszy skrót
Pierwszy skrót

Już nie pamiętam ile czasu zajęło nam pokonanie pierwszego skrótu, ale było go mało. Wyszliśmy na szlak w okolicy Wodospadu Olbrzymiego, by zaraz za nim ponownie odbić na kolejny. Jeśli chodzi o ten drugi, to właściwie ludzie rano nam go pokazali. Wyprzedziliśmy jednych turystów, a ci nagle zniknęli za naszymi plecami, by po chwili pojawić się przed nami. Stwierdziliśmy wtedy, że musi tu być jakiś skrót – potem jeszcze potwierdziła go Asia ze swoją aplikacją. 🙂

Drugi skrót
Drugi skrót

Po osiągnięciu Hrebienoka pozostało nam już tylko zejść na parking. Pogoda była idealna do spacerów i tak też potraktowaliśmy ten ostatni etap wycieczki. Około 16:15 byliśmy już przy rozgrzanym od słońca samochodzie. 🙂

Podsumowanie

ok. 18 km
ok. 10 h
Stary Smokowiec - parking Hrebienok
Hrebienok Schronisko Zamkovskiego
Schronisko Zamkovskiego Pośredni Staw Spiski
Pośredni Staw Spiski Barania Przełęcz
Barania Przełęcz Baranie Rogi
Baranie Rogi Barania Przełęcz
Barania Przełęcz Pośredni Staw Spiski
Pośredni Staw Spiski Schronisko Zamkovskiego
Schronisko Zamkovskiego Wodospad Olbrzymi
Wodospad Olbrzymi Rázcestie nad Rainerovou chatou
Rázcestie nad Rainerovou chatou Hrebienok
Hrebienok Stary Smokowiec - parking
duża ilość parkingów w Starym Smokowcu (przy kolejce na Hrebienok)
własny

Baranie Rogi

Zobacz pełną galerię zdjęć »

Trasa wycieczki

Trasa w portalu PlanetaGor.pl

Tagi