Salatyny

Niżne Tatry
05.09.2020
Asia, ja
Salatyn

Salatyn lub Salatyny to szczyty, które kojarzą mi się bardziej z Tatrami Zachodnimi, aniżeli z Niżnymi. Jednak tym razem chodzi o te drugie. Już od jakiegoś czasu właśnie to pasmo górskie zwraca naszą większą uwagę od ciągle zatłoczonych i przeludnionych tatrzańskich szlaków. W tym roku okolice Rużomberka szczególnie przypadły nam do gustu, bo to była już druga wycieczka w tych rejonach. Trasę z głównymi bohaterami – Salatynami – wymyśliła Asia i plan wyprawy zakładał przyjazd do Ludrovej przejście czerwonym szlakiem przez sedlo pod Kohutom, następnie przez Bohunovo na sedlo pod Malym Salatinem, zdobycie Małego i wielkiego Salatyna, a następnie powrót zielonym szlakiem Doliną Ludrowską na parking.

Do Ludrovej dojechaliśmy w okolicach godziny 8 rano. Pomimo dosyć wczesnej pory na ostatnim przystanku autobusowym, który stanowił duży, asfaltowy plac, stało już dużo samochodów. Na szczęście znalazło się jeszcze dla nas jakieś miejsce i mogliśmy bezpiecznie zostawić tam samochód.

Mgła nad Ludrovą
Mgła nad Ludrovą

Pogoda w ten sobotni poranek nie rozpieszczała i było bardzo mgliście. Na placyku obok stojących tam samochodów zebrała się grupka kobiet z kijkami, które rozpoczynały jakieś ćwiczenia. My natomiast ruszyliśmy w głąb Doliny Ludrowskiej, by po chwili odbić w lewo na równie szeroką drogę, jak ta, która prowadziła doliną.

Mglista pajęczyna
Mglista pajęczyna

Nasza droga szlakowa początkowo wiła się leniwie lekkimi serpentynkami, które wyprowadziły nas na wysokość 700 metrów n.p.m. Potem się nieco wyprostowała, ale cały czas wyprowadzała nas na coraz to większą wysokość. Nie było od niej praktycznie żadnych odnóg, toteż nie mieliśmy się jak pogubić. Przynajmniej tak nam się wydawało, kiedy nagle stwierdziliśmy, że dawno nie widzieliśmy szlakowych znaków. Okazało się, że kawałek wcześniej była niewielka odnoga, w którą należało skręcić. Ale poradziliśmy sobie w inny sposób – przebiliśmy się przez zbocze i po około 120 metrach znaleźliśmy się na właściwej ścieżce. Co prawda nie wyglądała ona za bardzo jak szlak, ale kawałek dalej zauważyliśmy jego oznaczenia na drzewach.

Powrót na szlak
Powrót na szlak
Na dzikim, zielonym szlaku
Na dzikim, zielonym szlaku

Po 15 minut wędrowania dzikim szlakiem dotarliśmy do Przełęczy pod Kogutem (słow. Sedlo pod Kohútom), która usłana była przyjemną łąką z kopką siana. Od tego miejsca czekała nas ostra wyrypka pod górę, bo znajdowaliśmy się na poziomie 950 metrów, a następny punkt czyli szałas (słow. Salaš na Bohúňove) znajdował się już na wysokości 1170 metrów n.p.m.

Siodło pod Kogutem
Siodło pod Kogutem
Sipruny
Sipruny
Stoh i Wielki Rozsutec
Stoh i Wielki Rozsutec
Mała Fatra i morze mgieł
Mała Fatra i morze mgieł

Górskie męczarnie rekompensowały nam piękne krajobrazy, które coraz bardziej wyłaniały się ponad zalegającymi w dolinach mgłami. O 9:40 doszliśmy do szałasu, który znajdował się już bardzo blisko ostatniego punktu kontrolnego (słow. Bohúňovo) w drodze na przełęcz pod Małym Salatynem.

Szałas na Boguniowo
Szałas na Boguniowo

Bohúňovo zdobyliśmy tuż przed 10 i tam też się trochę pogubiliśmy, bo poszliśmy kawałek szeroką drogą, a okazało się, że trzeba było iść wąską ścieżką. Łąkę porastała wysoka trawa i tej ścieżki w ogóle nie było widać, dopiero Asia się kapnęła, że źle idziemy, gdy porównała naszą pozycję z tą w aplikacji mapy.cz. Szybko więc wróciliśmy na właściwy tor trasy wycieczki i już po chwili dotarliśmy do granicy Parku Narodowego Niżne Tatry. Wejście do parku obwieszczały w zasadzie trzy tablice: dwie informacyjne i jedna z misiami.

Wielka Fatra
Wielka Fatra

Kolejne metry, a w zasadzie 1,5 kilometra toczyliśmy niezłą walkę na wąskiej ścieżce, która przeciskała się pomiędzy zwalonymi drzewami, chaszczami oraz po stromym zboczu, które trawersowała nasza ścieżka. Co prawda gdzieniegdzie pomiędzy drzewami ukazywały się ciekawe widoki, ale to było jedyne pocieszenie na tym etapie szlaku.

Skałki koło Upłazów
Skałki koło Upłazów

Dopiero po 40 minutach dotarliśmy do łąk ciągnących się prawie kilometr, które położone są w pobliżu Przełęczy pod Małym Salatynem. Z tego miejsca bardzo okazale prezentował się nasz cel główny – Salatyn.

Ogólnie jeśli chodzi o czas przejścia to był on praktycznie nie do zrealizowania. Bo na tabliczkach szlakowych w Bohúňovo pisało, że na Salatyn idzie się 1:10, a my przez 40 minut szliśmy do Uplazów czyli do tych łąk zlokalizowanych w pobliżu przełęczy.

Salatyn na tle Wielkiej Chochuli
Salatyn na tle Wielkiej Chochuli

Na Uplazach dopadły mnie nienażarte muchy, które zaczęły wylizywać mi ranę na nodze, tak że musiałem ją w pewnym momencie zakryć skarpetką. 🙂 Na chwilę też tam stanęliśmy na zebranie sił przed decydującym podwójnym szczytowaniem. Co prawda jeszcze mieliśmy kawałek do Przełęczy pod Małym Salatynem, ale z tego miejsca roztaczały się takie piękne widoki, że warto było w tym miejscu się na chwilę zatrzymać.

Widok z Upłazów
Widok z Upłazów
Skałki Upłazów
Skałki Upłazów

Dotarcie do Sedla pod Malym Salatinom zajęło nam tylko 10 minut, podczas których pokonaliśmy trawiastą równinkę, a następnie lekko się wznosząc przeszliśmy trawiasty trawers i weszliśmy do lasu. Ten był bardzo mały i za nim znajdowała się już przełęcz rozdzielająca Salatyna Małego od tego wyższego.

W drodze na Przełęcz pod Małym Salatynem
W drodze na Przełęcz pod Małym Salatynem
Rużomberk i Wielki Chocz
Rużomberk i Wielki Chocz
Podejście z Upłazów na przełęcz
Podejście z Upłazów na przełęcz
Ciasny trawers
Ciasny trawers

Na przełęczy znajdowały się klimatyczne ławki, z których skorzystała Asia i zapozowała na tle większego Salatyna. Ten prezentował się bardzo dostojnie i wiedzieliśmy, że aby go zdobyć będziemy się musieli sporo natrudzić. Zanim jednak to miało nastąpić chcieliśmy zdobyć jego niższego brata.

Na Przełęczy pod Małym Salatynem
Na Przełęczy pod Małym Salatynem

Po bardzo krótkiej fotograficznej sesji od razu ruszyliśmy w kierunku wierzchołka Małego Salatyna. Ten osiągnęliśmy po około 10 minutach (dystans: około 0,5 km drogi). Na szczycie nie było za dużo miejsca, a zejście z drugiej strony było ubezpieczone łańcuchem. Ogólnie znajdowało się na nim dużo wapiennych skałek, które opadały z wierzchołka na wschód. Bardzo ładnie z niego prezentowała się również Liptovská Mara na tle Tatr. Mieliśmy w tym miejscu dłuższy odpoczynek (ok. 30 min), by nabrać sił na wspinaczkę na nasz główny cel – Salatyn.

Ostre (łańcuchowe) zejście z Małego Salatyna w kierunku Biela Ľupča
Ostre (łańcuchowe) zejście z Małego Salatyna w kierunku Biela Ľupča

Po tym czasie wróciliśmy spokojnie na przełęcz i ruszyliśmy dalej w stronę Salatyna. Szlak już od początku przysparzał nam trochę problemów, bo był bardzo nachylony i ciężko się po nim szło. Nachylenie to miało miejsce na pierwszych 200 metrach od Przełęczy pod Małym Salatynem. Następnie teren się na chwilę wypłaszczał, by potem przejść we właściwe zbocze wyjściowe na grań Salatyna.

Salatyn z przełęczy
Salatyn z przełęczy

Wspinaczka na najwyższego z Salatynów była jak każda inna wspinaczka. Trzeba było włączyć dodatkowe zasoby energii i pokonywać kolejne metry podejścia. To jednak nie było łatwe, bo szlak był śliski, szczególnie kamienie i korzenie drzew. Te drugie można było oczywiście wykorzystywać do trzymania i podciągania się na nich.

Mały Salatyn z podejścia na większego Salatyna
Mały Salatyn z podejścia na większego Salatyna

Pół godziny zajęło nam dotarcie do wypłaszczającego się terenu, na którym można było chwilę odsapnąć. Od tego momentu wąski szlak wił się pomiędzy coraz bardziej zanikającymi drzewami, które ustępowały miejsca coraz gęstszej kosodrzewinie. Kosówka pomagała pokonywać bardziej wymagające (śliskie) fragmenty szlaku.

Po ponad godzinie wychodzenia zdobyliśmy wreszcie nasz upragniony wierzchołek Salatyna. Na nim spotkaliśmy pierwszych ludzi na szlaku od 5 godzin, kiedy to na parkingu widzieliśmy ćwiczące panie. Na górze widoki mocno ograniczała wysoka kosodrzewina, ale tuż przy tabliczce szczytowej można było wyjść na słupek, by nieco więcej zobaczyć. Pogoda była idealna to i nie dziwota, że ludzi na szczycie było sporo. Tyle że oni nie wychodzili raczej tym szlakiem co my, tylko od południa z okolic miejscowości Liptovská Lúžna.

Asia na Salatynie
Asia na Salatynie

Około pół godziny trwała nasza przerwa na Salatynie, w tym czasie udało nam się wysłać życzenia urodzinowe do Tomka, posilić się kanapkami, jabłkami i solidnie napoić. Dłużej nie mogliśmy tam siedzieć, bo wiedzieliśmy że czeka nas jeszcze długa droga do samochodu.

Kiedy ruszyliśmy do zejścia wyszliśmy z wysokiej i gęstej kosówki i naszym oczom ukazały się rozległe widoki na grań główną Tatr Niżnych. Veľká Chochuľa, Veľká hoľa, Chabenec to mniej więcej te szczyty, które były widoczne podczas zejścia.

Widok na Grań Główną Tatr Niżnych
Widok na Grań Główną Tatr Niżnych

Najwięcej trudności głównie psychicznych sprawiło mi zejście stromym, trawiastym zboczem pomiędzy kosówkami. Szlak był tam naprawdę wąski i już widziałem jak zjeżdżam trawkami, jak pod Hawraniem. 🙂

Na trawiastych trawersach zejściowych z Salatyna
Na trawiastych trawersach zejściowych z Salatyna

Kiedy obeszliśmy szczyt Salatyna od południa ponad kosówkami mogliśmy dostrzec Upłazy na których odpoczywaliśmy jakieś 3 godziny temu. Około 30 minut schodziliśmy ostrym, zachodnim zboczem Salatyna, aż w końcu znaleźliśmy się pośród drzew. Idąc kawałek dalej dotarliśmy do dużej polany (polana Żlebki), z której ciekawie prezentowało się zarówno zbocze Salatyna, jak i trawiaste Upłazy.

Upłazy i Wielki Chocz
Upłazy i Wielki Chocz
Widok w kierunku Wielkiej Fatry
Widok w kierunku Wielkiej Fatry

Na odcinku pomiędzy polaną, a dnem doliny spotkaliśmy naszego rodaka wychodzącego na szczyt, który wędrował z wielkim plecakiem już parę dni po Tatrach Niżnych. Powiedział nam o rozwalonym przez wodę szlaku i o szczątkach jelenia znajdujących się w wąwozie.

Upłazy z polany Żlebki
Upłazy z polany Żlebki

Do rozwalonego szlaku szybko dotarliśmy i od razu stwierdziliśmy, że za szybko nie damy rady iść po takim terenie. Szukaliśmy fragmentów istniejącej szlakowej ścieżki, ale nie zawsze się to nam udawało. Często musieliśmy pokonywać kamienne rumowiska i konary drzew, które zostały naniesione do doliny przez ogromne ilości wody płynące z gór.

Rozwalony szlak
Rozwalony szlak

Wkrótce dotarliśmy do wąwozu, w którym wcale nie było lepiej, a często nawet zdecydowanie gorzej. Musieliśmy niekiedy pokonywać skalne uskoki i uważać na bardzo śliskie skały z których zbudowany był wąwóz.

Asia cały czas myślała o szczątkach jelenia i że nie chce ich widzieć. Tak kombinowała i starała się ominąć jakieś mniejsze jego fragmenty, że trafiła na samą głowę tego martwego zwierzaka.

Wąwóz w Dolinie Huczaki
Wąwóz w Dolinie Huczaki
Asia pokonuje przeszkody w zdemolowanej przez wodę dolinie
Asia pokonuje przeszkody w zdemolowanej przez wodę dolinie
Groty w skałach wąwozu
Groty w skałach wąwozu

Około godziny czasu zajęło nam przejście największych utrudnień spowodowanych rozwalonym szlakiem. Gdy dodarliśmy do Ludrowskiej Doliny zaczęli na szlaku pojawiać się ludzie, których znów poza spotkanym wcześniej Polakiem, nie uświadczyliśmy. Jednak na turystów oni nie wyglądali – raczej na spacerowiczów. Były też całe rodziny z dziećmi, które pichciły sobie coś przy wiatkach, którymi w sporych ilościach usłana jest Dolina Ludrowska.

Wyjście z Doliny Huczaki
Wyjście z Doliny Huczaki
Chata Skalno
Chata Skalno

Jeszcze przez godzinę wędrowaliśmy doliną zanim osiągnęliśmy parking, na którym stało nasze auto. Teraz czekała nas jeszcze długa droga do domu, chociaż droga z Rużomberka do Novoťu coraz bardziej mi się podoba i szybko mi mija.

Schodzimy Doliną Ludrowską
Schodzimy Doliną Ludrowską

Po takiej trasie zresztą wszystko szybko mija. Wszystkim, którzy cenią sobie spokój na szlaku, a nie chcą chodzić poza nim polecam Salatyny i ogólnie okolice Rużomberka, bo czy to Tatry Niżne czy Wielka Fatra w tych okolicach w górach jest bardzo przyjemnie i spokojnie. 🙂

Pomnik powstańców SNP
Pomnik powstańców SNP

Podsumowanie

ok. 20 km
ok. 9 h
Ludrová - parking Sedlo pod Kohútom
Sedlo pod Kohútom Bohúňovo
Bohúňovo Sedlo pod Malým Salatínom
Sedlo pod Malým Salatínom Malý Salatín
Malý Salatín Sedlo pod Malým Salatínom
Sedlo pod Malým Salatínom Salatín
Salatín Hučiaky, ústie
Hučiaky, ústie Ludrová - parking
dosyć duży parking na ostatnim przystanku u wylotu Doliny Ludrowskiej
własny

Salatyny

Zobacz pełną galerię zdjęć »

Trasa wycieczki

Trasa w portalu PlanetaGor.pl

Tagi