Gorc z Ochotnicy Górnej

18.05.2019
Asia, ja
Szałas pasterski na tle Gorca

Podróż do Ochotnicy Górnej była długa i wiodła bardzo krętymi drogami. Początkowo droga niczym się nie różniła od tej, którą bardzo często podróżujemy w kierunku Tatr Wysokich. Różniła się od niej tylko tym, że na ostatnim rondzie w Nowym Targu nie skręcaliśmy w kierunku Jurgowa tylko parliśmy prosto na Nowy Sącz. Następnie tuż za Harklową skręciliśmy w lewo na wieś Knurów i przez Przełęcz Knurowską dotarliśmy do Ochotnicy Górnej. Nigdy wcześniej nie jechaliśmy przez tą przełęcz więc to było dla nas nowe przeżycie – wąska i kręta droga uniemożliwiała szybką jazdę, można więc było podziwiać widoki. 🙂

Po zaparkowaniu na parkingu kościelno-cmentarnym, wyruszyliśmy w dół z Ochotnicy Górnej do Dolnej. Czekało nas ponad 5 km wędrówki wzdłuż drogi asfaltowej – na szczęście było szerokie pobocze, a od czasu do czasu pojawiał się również chodnik. Niestety sporym minusem był, już od rana panujący upał. Dlatego gdy w końcu zeszliśmy do „niższej” Ochotnicy bardzo żałowaliśmy, że nie kupiliśmy sobie czegoś orzeźwiającego.

Rzeka Ochotnica
Rzeka Ochotnica

Dopiero gdy odbiliśmy na szlak zielony to tam znaleźliśmy upragniony sklep spożywczy, w którym nieco ochłodziliśmy się z pomocą lodów. Jak się potem okazało żałowaliśmy, że nie kupiliśmy sobie jeszcze czegoś dodatkowego do picia, bo tego dnia było bardzo ciepło.

Wreszcie po około 7-kilometrowej przygodzie z asfaltem dotarliśmy do miejsca, w którym szlak zielony odbijał na lewo w stronę lasu. Tuż obok skrętu była tabliczka przedstawiająca wieżę na Gorcu z podpisem „5,0 km”. Można więc powiedzieć, że już mieliśmy bliżej, jak dalej do naszego celu. Już od samego początku leśny etap szlaku rozpoczął się od ostrej stromizny, z którą sobie poradziliśmy na nieco głębszym oddechu. 🙂

Kolorowe łąki Gorców
Kolorowe łąki Gorców

Las nie był za gęsty, więc od początku było widać wspaniałe zielone łąki i pagórki wschodniej, skrajnej części Gorców. Po początkowej cięższej wspinaczce, teraz szło nam się już zdecydowanie lepiej, bo teren się nieco wypłaszczył. Po dojściu na rozległą polanę usiedliśmy pod niewielkim drzewkiem i zrobiliśmy krótki odpoczynek. Z polany było widać Tatry, ale nie były za wyraźne.

Szałas
Szałas

Gdy ruszyliśmy w dalszą drogę zaraz ukazał się Gorc ze swoją widokową wieżą zdecydowanie wystającą ponad koronami drzew. Od tego momentu w zasadzie wierzchołek Gorca nie znikał nam z pola widzenia. Co chwilę, gdy szlak prowadził przez odsłonięty teren widać go było, jak na dłoni.

Szałas na tle Gorca
Szałas a w tle Gorc
Widok na Lubań
Widok na Lubań

Nieco przed szczytem Jaworzynki Gorcowskiej weszliśmy na trasę rowerowego rajdu i co chwilę musieliśmy patrzeć w tylne lusterka, by nam jakiś rowerzysta nie wjechał w tyłek. 🙂 Ogólnie to słabo mi się robiło na ich widok, bo ja w tym upale ledwo lazłem, a oni na najwolniejszych przerzutkach musieli bardzo mocno się nakręcić pedałami.

Rowerzysta na tle Gorca
Rowerzysta na tle Gorca

W pobliżu szczytu minęliśmy po lewej bazę namiotową na Gorcu, ale nie przyglądaliśmy się jej bliżej. Szliśmy dalej, bo już chcieliśmy znaleźć się na wieży. Kawałek powyżej bazy skręcając w lewo w wąską ścieżkę rozpoczęliśmy gorcowe szczytowanie. Opuściliśmy tym samym szerszą drogę, którą to podążał rajd.

Chwilę potem dotarliśmy do granicy Gorczańskiego Parku Narodowego. W tym też miejscu musieliśmy zmienić szlak z zielonego na niebieski, który zaprowadził nas ostatecznie pod wieżę widokową. Wokół niej panował duży ruch turystyczny – nie wiem skąd Ci wszyscy ludzie się tam znaleźli, ale raczej nie szli tym szlakiem co my. 🙂

Wieża widokowa na Gorcu
Wieża widokowa na Gorcu

Szybko wyszliśmy na wieżę, by podziwiać widoki, które były bardzo okazałe. Pięknie prezentowały się pozostałe wybitne szczyty Gorców czyli Turbacz, Kudłoń i Lubań. Od północy już nie tak wyraźnie, ale wciąż rozpoznawalnie majaczyły wierzchołki Beskidu Wyspowego – Luboń Wielki, Szczebel czy ostatnio przez nas odwiedzony – Lubogoszcz. Jedynie Tatry się marnie prezentowały, bo okrywała je pierzyna z chmur.

Widoki z wieży na Tatry
Widoki z wieży na Tatry
Widok w kierunku Turbacza i Kudłonia
Widok w kierunku Turbacza i Kudłonia
Widok z wieży na północ
Widok z wieży na północ

I jeszcze słówko o wieży… ostatnio na Wikipedii wyczytałem, że wieże które stoją na Gorcu i Lubaniu są dlatego takie zabudowane, by mogły na nie wejść osoby z lękiem wysokości. Wcześniej nie miałem o tym pojęcia, choć zabudowanie i wygodne schody prowadzące na górny taras wieżowy bardzo mi się podobały. 🙂

Na Gorcu odczuwałem już wstępnie brak odpowiedniej ilości wody – wtedy właśnie przypomniał się sklep kiedy kupowaliśmy tylko lody… Było bardzo ciepło i bardzo szybko traciliśmy wodę ze swoich organizmów. Teraz na szczęście już miało być w dół, więc za bardzo nie panikowałem, ale ogólnie nie lubię bardzo takich sytuacji. 🙂

Asia schodzi z Gorca
Asia schodzi z Gorca

Zejście z Gorca było zadziwiająco strome, ale też krótkie. Szybko znaleźliśmy się znów na płaskim terenie i swobodnie podążaliśmy za szlakiem zielonym w kierunku Przysłopa. Po drodze odbiliśmy tylko raz, by zobaczyć grób partyzanta, którym był plutonowy Władysław Pisarski ps. Piwonia.

Grób partyzanta
Grób partyzanta

Doczekaliśmy się w końcu momentu, w którym Tatry (Tatry Bielskie) były dobrze widoczne. Nastąpiło to w okolicy Przysłopa w miejscu, gdzie opuszczaliśmy zielony szlak, by żółtym wrócić do Ochotnicy Górnej.

Tatry z okolicy Przysłopa
Tatry z okolicy Przysłopa
Zbliżone Tatry Bielskie
Zbliżone Tatry Bielskie
Podświetlone Tatry Bielskie
Podświetlone Tatry Bielskie

Do Przechybki szło się niemalże rekreacyjnie, ale zejście już z tej góry wymagało większej uwagi. Trafiliśmy na wielką polaną, z której było widać szczyt górujący przed nami. Wcześniej się śmiałem, że to zejście z Gorca pewnie nie będzie tylko polegało na schodzeniu, tylko również na wychodzeniu. Teraz to się tylko potwierdziło – przez nami wznosiła się Przechyba, przez którą centralnie przechodził nasz żółty szlak.

Przechyba
Przechyba
Widok z Przechyby na Przechybke i Gorca
Widok z Przechyby na Przechybke i Gorca

Daliśmy radę Przechybie i mogliśmy z jej zboczy pożegnać się z – widzianym przez nas po raz ostatni – Gorcem.

Pożegnanie Gorca
Pożegnanie Gorca

Tuż przy Kapliczce Jasińskich skręciliśmy na czarny, skrótowy szlak prowadzący do Gorczańskiej Chaty. Po ostrej, ale wygranej walce z ostrym spadem terenu i z gęstym błotkiem trafiliśmy wreszcie do Gorczańskiej Chaty. Chata należy do Oddziału Akademickiego PTTK w Krakowie i ma bardzo ładną stronę internetową. 🙂 W przyjaznej atmosferze napiliśmy się herbaty i wody, ale pomimo zachęt by zostać na nocleg nie skorzystaliśmy z tej kuszącej propozycji.

Droga przez przysiółek Jamne
Droga przez przysiółek Jamne

Musieliśmy tego samego dnia wracać do naszego kota Lucka. Chwilę potem znaleźliśmy się na – kolejnym tego dnia – asfalcie, który po 2,5 kilometrach zaprowadził nas z powrotem na parking do rozgrzanego auta. 🙂

Podsumowanie

ok. 23 km
ok. 7 h
Ochotnica Górna Ochotnica Dolna
Ochotnica Dolna skrzyżowanie pod Gorcem
skrzyżowanie pod Gorcem Gorc
Gorc skrzyżowanie pod Gorcem
skrzyżowanie pod Gorcem skrzyżowanie pod Przysłopem
skrzyżowanie pod Przysłopem Kapliczka Jasińskich
Kapliczka Jasińskich Gorczańska Chata
Gorczańska Chata Ochotnica Górna
parking przy cmentarzu/kościele w Ochotnicy Górnej
własny

Gorc z Ochotnicy Górnej

Zobacz pełną galerię zdjęć »

Trasa wycieczki

Trasa w portalu PlanetaGor.pl