9 żywieckich hal

24.04.2020
Asia, ja
Hala Cudzichowa z Hali Jodłowcowej

Od czasu wprowadzenia wszelakich restrykcji spowodowanych koronawirusem minęło już prawie 6 tygodni. Przez ten okres byliśmy górsko zamrożeni. Pomimo braku wprowadzenia jednego ze stanów wyjątkowych ludzie i tak starali się przestrzegać zaleceń ministra zdrowia i bez wyraźnej potrzeby nie wychodzili z domu. Również my stosowaliśmy się do przeróżnych obostrzeń, więc półtora miesiąca trwał nasz rozbrat z górami. Na szczęście nadszedł taki moment, że rządowe restrykcje zelżały i można było w końcu wyruszyć w góry.

Na piątek 24 kwietnia pogodowi znawcy zapowiadali piękną, wiosenną aurę, toteż wzięliśmy urlop i ruszyliśmy na żywieckie szlaki. Plan zakładał zrobienie ambitnego kółka z Sopotni Wielkiej. W ramach wędrówki mieliśmy przejść przez takie hale, jak: Hala Uszczawne, Malorka, Jodłowcowa, Miziowa, Cebulowa, Cudzichowa, Rysianka, Pawlusia i Łyśniowska.

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy około godziny 9 w Sopotni Wielkiej w okolicy największego beskidzkiego wodospadu. Na parkingu w centrum miejscowości znajdowało się już dużo samochodów i cały czas pojawiały się kolejne. Był to oczywisty znak, że nie tylko my wpadliśmy na pomysł wykorzystania idealnej pogody do górskich wędrówek.

Asia na żółtym szlaku w Sopotni Wielkiej
Asia na żółtym szlaku w Sopotni Wielkiej

Z centrum Sopotni żółtym szlakiem zamierzaliśmy zdobyć Przełęcz Przysłopy. O dziwo wychodziliśmy tam samotnie, bo większość turystów rozpoczynało swoje wędrowanie za pomocą innych szlaków. Miło było po raz kolejny wychodzić tym szlakiem, pomimo że ten już na początku prowadzi dosyć mocno pod górę. Lekkie zmniejszenie stromizny wystąpiło w okolicy drewnianych chat i polan. Z łąk tych bardzo ciekawie prezentowały się szczyty Kotarnicy, Romanki i Martoszki.

Grupa Romanki
Grupa Romanki

Po zdobyciu przełęczy stanęliśmy na chwilę, by nieco odsapnąć i by przygotować się do konkretnego podejścia na Uszczawne Niżne. Zazwyczaj pokonujemy ten odcinek szlaku w dół, schodząc np. z Hali Miziowej. Ale zarówno wychodzenie, jak i schodzenie jest nie za wygodne, bo zalega tutaj sporo luźnych kamieni, po których się średnio chodzi.

W okolicach Uszczawnego Niżnego koło szlaku był duży pas wyciętego lasu. Nie za bardzo lubimy takie widoki, bo boimy się, że Beskid Żywiecki będzie za niedługo przypominał Beskid Śląski, gdzie choćby na odcinku pomiędzy Baranią Górą, a Skrzycznem lasu jest niewiele. Mniej więcej w tym miejscu zobaczyliśmy po raz pierwszy tego dnia Babią Górę.

Tutaj też spotkaliśmy pierwszych turystów, który gaworzyli sobie w niewielkiej odległości od naszego szlaku. No właśnie ten „nasz” szlak już teraz czyli od Przysłopów nie był koloru żółtego, a czarnego.

Chwilę potem, idąc dalej dotarliśmy do Hali Malorki, z której widać bardzo dobrze zarówno Pilsko, jak i Babią Górę. To jedna z moich ulubionych hal w Beskidzie Żywieckim – nic tylko mieć tu jakiś szałas i sobie w nim przesiadywać. 🙂

Pilsko z Hali Malorka
Pilsko z Hali Malorka
Babia Góra z Malorki
Babia Góra z Malorki

Po marzeniach o tym urokliwym miejscu w górach, czekało nas konkretne podejście na Uszczawne Wyżne. Z podejścia jeszcze bardziej ujmująco prezentuje się Hala Malorka. Na wschodnim zboczu wyższego z Uszczawnych roztaczał się ciekawy krajobraz w stronę Babiej Góry i Policy.

Malorka ze zboczy Uszczawnego Wyżnego
Malorka ze zboczy Uszczawnego Wyżnego

Wykorzystując leśną drogę wyszliśmy na wierzchołek Uszczawnego Wyżnego. Byliśmy tam po raz pierwszy, ale nie było tam wiele do zobaczenia. Pozostała nam tylko satysfakcja ze zdobycia kolejnego pozaszlakowego szczytu Beskidu Żywieckiego. 🙂 Następnie wykorzystując kolejną leśną drogę zeszliśmy bezpośrednio do najbliższego węzła szlakowego. W tym miejscu nasz czarny szlak kończył się, a dalsza trasa wiodła zielonym szlakiem, który również prowadził z Sopotni Wielkiej.

Hala Jodłowcowa z dalsza
Hala Jodłowcowa z dalsza

Kilka minut później świętowaliśmy już zdobycie kolejnej hali – tym razem była to Hala Jodłowcowa rozciągająca się na południowo-wschodnim zboczu Buczynki. Na tej wielkiej polanie zdecydowaliśmy się na dłuższy postój. Początkowo chcieliśmy usiąść w jej najwyższym punkcie, ale mocny, zachodni wiatr skutecznie nas odwiódł od tej myśli. Z Hali Jodłowcowej bardzo dobrze było widać dalszą część naszej trasy, a szczególnie dwie hale, które zamierzaliśmy odwiedzić – Halę Cudzichową i Rysiankę.

Hala Cudzichowa z Hali Jodłowcowej
Hala Cudzichowa z Hali Jodłowcowej

Siedząc na suchej trawie raczyliśmy się zimnym, cytrynowym radlerkiem. W trakcie naszego popasu, szlakiem minęły nas dwie osoby. Ogólnie to spodziewaliśmy się większego ruchu turystycznego, choć wiedzieliśmy, że największe natężenie turystów czeka nas na Hali Miziowej i potem dalej, na szlaku granicznym w stronę Rysianki.

Buczynka i Hala Jodłowcowa
Buczynka i Hala Jodłowcowa

W trakcie opuszczania Hali Jodłowcowej natrafiliśmy na duże pokłady zbitego śniegu, które obficie zalegały na szlaku prowadzącym w stronę Hali Miziowej.

Około południa zameldowaliśmy się na „Mizinie”. Tej nazwy Hali Miziowej zaczęliśmy używać razem z Przemkiem podczas wspólnych wojaży po tej części Beskidu Żywieckiego. Tutaj też chwilę staliśmy, bo Asia trochę osłabła i potrzebowała kalorii. Tak jak się spodziewaliśmy w tym miejscu było już znacznie więcej turystów.

Chwilę potem już maszerowaliśmy w stronę szlaku granicznego. Jednak gdy zobaczyliśmy znaki trasy narciarskiej to na nią postanowiliśmy skręcić. Tym samym przeszliśmy przez środek Hali Cebulowej, na której nie było śniegu. Za to było na niej trochę wody, ale obyło się bez pływania. 🙂

Hala Miziowa
Hala Miziowa

Szybko znaleźliśmy się z powrotem na czerwonym szlaku, na którym również znajdowała się solidna warstwa zbitego, zlodowaciałego śniegu. Teraz czekało nas niewielkie podejście na Munczolik.

Munczolik (Sypurzeń, Szczawina, Szczawinka) to mój ulubiony szczyt Beskidu Żywieckiego. 🙂 Niby taki niepozorny, a jednak wysokość 1356 m npm klasyfikuje go w czołówce najwyższych szczytów żywieckiej części Beskidów. Dodatkowo posiada bardzo ciekawą budowę – mianowicie jego północne i południowe zbocza są strome, a słowacki szlak przebiegający przez jego wierzchołek od zachodu przechodzi bardzo ciekawą, wąską granią szczytową. Czerwony szlak (Główny Szlak Beskidzki) omija wierzchołek, być może dlatego nie ma na nim tłumów turystów, którzy trzymają się ściśle właściwego szlaku.

Droga na Munczolik
Droga na Munczolik

Na Munczoliku byliśmy około 12:40 i po szybkim, dynamicznym zejściu znaleźliśmy się na Hali Cudzichowej, na której rosły krokusy. Asia wpadła w wir fotografowania tych ciekawych kwiatów.

Krokusy na Hali Cudzichowej
Krokusy na Hali Cudzichowej

Wykorzystując aplikacje mapy.cz Asia wyczaiła, że na Hali Cudzichowej znajduje się jeszcze jeden szałas, który jest trochę bardziej oddalony od szlaku. Postanowiliśmy do niego podejść. Prowadziła do niego szeroka droga, którą w około 5 minut dotarliśmy do tego obiektu. Szałas jest naprawdę wielki w porównaniu do tego, który znajduje się tuż przy szlaku. W środku znajdowały się rzeczy jakichś turystów, którzy pewnie zamierzali spędzić tam noc. Za długo tam nie zabawiliśmy i po chwili byliśmy znów przy czerwonym szlaku, tym razem przy tym mniejszym, bardziej zaniedbanym szałasie na hali.

Hala Cudzichowa
Hala Cudzichowa
Bardziej zadbany szałas
Bardziej zadbany szałas
Pilsko, Mechy, Munczolik i zaniedbany szałas
Pilsko, Mechy, Munczolik i zaniedbany szałas

Zdobycie Palenicy (słow. BRTS) odbyło się w miłej atmosferze, wszak od szałasu do wierzchołka nie ma daleko, więc nie da się tam za bardzo zmęczyć. Zejście też minęło szybko. Na uwagę zasługuje potężny wał śnieżny, który towarzyszył nam praktycznie od samej Palenicy, aż po Trzy Kopce. Niekiedy miałem wrażenie, że miejscami pokrywa zbitego śniegu miała około 2 metrów wysokości.

Asia na śnieżnym wale podąża w stronę Trzech Kopców
Asia na śnieżnym wale podąża w stronę Trzech Kopców

Ani się obejrzeliśmy a już znaleźliśmy się na Rysiance. Tutaj był prawdziwy wysyp krokusów, więc Asia znów miała co z nimi robić. 🙂 Hala Rysianka to najbardziej popularne miejsce, które tego dnia odwiedzaliśmy, ale z racji tego, że siedzieliśmy dużo poniżej schroniska, to ludzi nie było tak dużo.

Asia w krokusach na Hali Rysianka
Asia w krokusach na Hali Rysianka

Widoki z tego miejsca były niewiele gorsze, od tych które można podziwiać z okolic schroniska, ale tego dnia nie było za dobrej widoczności. Dobrym przykładem był widok na Tatry, które to prezentowały się bardzo słabo.

Niewyraźne Tatry
Niewyraźne Tatry

Gdy trzeba było ruszać w dalszą drogę wykorzystaliśmy drogę leśną biegnącą zdecydowanie poniżej schroniska i przecinając wyciąg narciarski szybko znaleźliśmy się na Hali Pawlusiej. Była to przedostatnia z hal, które mieliśmy tego dnia odwiedzić.

Martoszka z Romanką
Martoszka z Romanką

Przed nami zostało tylko przejście ścieżką przez Halę Łyśniowską i zejście do Sopotni Wielkiej Kolonii. Ścieżka, która pokazywała się w aplikacji mapy.cz, niestety trochę różniła się od tej, która była w realu, także idąc nią w pewnym momencie znaleźliśmy się „w lesie”. 🙂 Musieliśmy się trochę cofnąć i zejść wyraźną drogą leśną, którą wcześniej mijaliśmy. Tym samym wylądowaliśmy w Kolonii, gdzie Asi bardzo spodobał się końcowy przystanek komunikacyjny.

Hala Łyśniowska z Hali Pawlusiej
Hala Łyśniowska z Hali Pawlusiej
Poszukiwanie drogi pod Romanką
Poszukiwanie drogi pod Romanką
Zejście z Romanki
Zejście z Romanki

Stamtąd do auta czekał nas jeszcze 4 kilometrowy odcinek drogi asfaltowej, który jednak pokonaliśmy w niecałe pół godziny. Około 17:15 dotarliśmy do samochodu i mogliśmy zakończyć naszą pierwszą wycieczkę od rozpoczęcia koronowirusowej pandemii. 🙂

Relaks na przystanku
Relaks na przystanku

Podsumowanie

ok. 23 km
ok. 8 h
Sopotnia Wielka (wodospad) Przełęcz Przysłopy
Przełęcz Przysłopy Uszczawne Wyżne (zbocze)
Uszczawne Wyżne (zbocze) Uszczawne Wyżne (wierzchołek)
Uszczawne Wyżne (wierzchołek) węzeł szlakowy pod Uszczawnem
węzeł szlakowy pod Uszczawnem Hala Miziowa
Hala Miziowa Hala Cebulowa
Hala Cebulowa Munczolik
Munczolik Hala Cudzichowa
Hala Cudzichowa Hala Cudzichowa - szałas
Hala Cudzichowa - szałas Hala Cudzichowa
Hala Cudzichowa Trzy Kopce
Trzy Kopce Hala Rysianka
Hala Rysianka Hala Pawlusia
Hala Pawlusia Hala Łyśniowska
Hala Łyśniowska Sopotnia Wielka - Kolonia
Sopotnia Wielka - Kolonia Sopotnia Wielka (wodospad)
parking w centrum Sopotni Wielkiej (przy wodospadzie)
własny

9 żywieckich hal

Zobacz pełną galerię zdjęć »

Trasa wycieczki

Trasa w portalu PlanetaGor.pl
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments