Tarnica

czyli słoneczno-wietrzna wyprawa na Królową Bieszczadów

01.01.2017
Asia, ja
Tarnica
Oceń wpis

Kolejny dzień również przyniósł wspaniałą pogodę, więc żal by było jej nie wykorzystać. Wybraliśmy się więc na Tarnicę. Plan wyprawy zakładał wyjście na nią z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch , natomiast zejście do Wołosatego i powrót drogą z powrotem do Ustrzyk.

Zaraz po wyjściu z domu, w którym mieszkaliśmy spotkaliśmy bardzo płochliwego kota, który zwiewał przed nami co sił w nogach. 🙂

Uciekający kot przed naszą kwaterą
Uciekający kot przed naszą kwaterą

Szybko przeszliśmy przez niewielkie centrum Ustrzyk, następnie koło siedziby Bieszczadzkiego Parku Narodowego i weszliśmy w las. Słońce już świeciło od rana i nawet w lesie oświetlało nam drogę.

Asia prowadzi w drodze na Szeroki Wierch
Asia prowadzi w drodze na Szeroki Wierch

Tuż przed wejściem na teren lawinowy zrobiliśmy sobie krótki postój, by coś zjeść i napić się ciepłej herbaty. Jak się potem okazała było to ostatnie miejsce gdzie było w miarę spokojnie. Kawałek wyżej wiało już bardzo mocno tak, że ciężko było iść. 🙂

Wchodzimy na teren lawinowy
Wchodzimy na teren lawinowy

Asia pozując do zdjęcia przetestowała trochę głębokość pokrywy śnieżnej. 🙂 Gdy wyszliśmy trochę wyżej bardzo ładnie zaprezentowała się nam Połonina Caryńska, na której to byliśmy poprzedniego dnia. Właśnie na tej wysokości zaczęło już mega wiać…

Asia testuje głębokość pokrywy śnieżnej
Asia testuje głębokość pokrywy śnieżnej
Połonina Caryńska
Połonina Caryńska

Maszerując ciekawym grzbietem Szerokiego Wierchu coraz bardziej przybliżała się do nas Tarnica. Jednak gdy wydawało się, że to już ostatnia górka przed nią, nagle wyrastał kolejny wierzchołek wierchu do pokonania. 🙂

Szeroki Wierch i Tarnica
Szeroki Wierch i Tarnica
Asia w ścianie masywu Szerokiego Wierchu
Asia w ścianie masywu Szerokiego Wierchu

Pogoda była niemalże idealna, jedynie na co by można było narzekać to wiatr i trochę za wysoki poziom chmur. 😀

Asia i morze mgieł
Asia i morze mgieł

Asi udało się również zrobić bardzo atrakcyjne zdjęcie reklamowe parku narodowego. 🙂 Z ostatniego wierzchołka Szerokiego Wierchu dopiero można było ocenić rozległość tego masywu górskiego.

Bieszczadzki Park Narodowy
Bieszczadzki Park Narodowy
Szeroki Wierch, a w oddali Wielka i Mała Rawka oraz Połonina Caryńska
Szeroki Wierch, a w oddali Wielka i Mała Rawka oraz Połonina Caryńska

Od przełęczy pod Tarnicą było już sporo ludzi wychodzących i schodzących z najwyższego wierzchołka Bieszczadów. Bardzo ładnie z Tarnicy prezentował się Halicz, przez który pierwotnie mieliśmy iść.

Halicz widziany z Tarnicy
Halicz widziany z Tarnicy
My na Tarnicy
My na Tarnicy

Podczas zejścia w mgłę czyli do Wołosatego spotkaliśmy na swojej drodze kilka choinek ubranych jak na święta. Były na nich owoce i inne przysmaki dla zwierząt. Szczerze mówiąc pierwszy raz coś takiego widziałem w górach. 🙂

Zejście w stronę Wołosatego
Zejście w stronę Wołosatego
Choinka ze smakołykami dla zwierząt
Choinka ze smakołykami dla zwierząt

Po drodze jeszcze się zatrzymaliśmy by coś znów przekąsić i się napoić. Tu pod Tarnicą już praktycznie nie wiało, a mocno świecące słońce sprawiało, że było nam naprawdę ciepło.

Wygrzewamy się pod Tarnicą
Wygrzewamy się pod Tarnicą

Potem już weszliśmy w mgłę i szliśmy nią już do końca szlaku w Wołosatem, a potem drogą do Ustrzyk Górnych.

Wyjście ze szlaku w pochmurnym Wołosatem
Wyjście ze szlaku w pochmurnym Wołosatem

Tarnica

Zobacz pełną galerię zdjęć »

Trasa wycieczki

Trasa w portalu PlanetaGor.pl